Nocne (nie)życie

Niedzielny wieczór, w zasadzie początek nocy. Film, w sumie słaby, ale pewne jego sceny przeniosły mnie w krainę tęsknot i rozmyślań. Berlin, wiosna a może lato, świat nocnego życia dużego miasta, świat klubowych znajomości i imprez kończących się powrotami w świetle poranka, świat beztroski i szaleństw młodości. Mój introwertyzm nigdy nie pozwolił mnie dwudziestoletniej tak do końca wejść w ten świat tak przynależny temu etapowi życia. Jednak to, że wtedy niezbyt często wybierałam taką formę wieczoru nie przeszkadza by dziś, z perspektywy czasu, nie poczuć, że coś zostało utracone… A teraz, no cóż, teraz to ja się będę mogła na dancing wybrać 😉

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij