Zawiane i pozamiatane

Wczorajszy dzień przypomniał te zimy, które już dawno zapomnieliśmy. Mróz, wiatr, śnieg. Zawieje i zamiecie. Droga powrotna do domu w dosyć trudnych warunkach. Za to moment wejścia do domu jeszcze przyjemniejszy. Ciepło i bezpiecznie i nawet jak do rana nas zasypie to… trudno 😉 Nasze wiejskie dróżki pierwsze pługi odśnieżały dopiero około 22 wieczorem. Ale, że już się uspokoiło to dziś bez większych przeszkód można było dotrzeć do pracy. Dalej śnieży, ale już spokojniej to wygląda.

na parapecie w kuchni

W kwestii szczepienia Astrą też w pewnym sensie pozamiatane. Zgłosiłam się, lepiej mieć jakąkolwiek odporność niż żadną… Ciekawe na kiedy wyznaczą mi termin. Dalej czuje się niekomfortowo z myślą, że nadal będę mieć 40% szans na zachorowanie czyli przyniesienie wirusa do domu, gdy moja Mama (grupa wiekowa 70) nadal nie ma terminu i z tego co mówią, do końca I kwartału mieć go nie będzie. Gdy i Ona uzyska odporność to mnie ulży, bo jak wtedy zachoruję to ja przejdę infekcję łagodnie, a Ona może nawet wcale. Co za czasy…

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij