Dawno temu gdy świat borykał się zarazami, epidemiami różnych maści mówiło się, że panuje morowe powietrze. Przed morowym powietrzem w średniowieczu nie było większego ratunku poza modlitwą. I chociaż ze mnie mierny katolik to jednak lubię wiedzieć. Patronem w chorobach zakaźnych jest św. Roch, jego hagiografii nie będę tu przytaczać. W wielu miejscach, na przykład w naszej wsi, są kaplice pod wezwaniem właśnie św. Rocha. Nasza niewielka i charakterystyczna ponieważ okrągła kapliczka usytuowana jest w miejscu, w którym prawdopodobnie było grodzisko, gdzie w XIX wieku usypano z kości przesypanych wapnem spore wzniesienie. Wzniesienie to powstało ze szczątków ofiar szalejącej na tych terenach w 1831r. cholery, przywleczonej przez wojska rosyjskie z Azji w czasie powstania listopadowego. I stąd też na pewno właśnie taki, a nie inny patron. Jest też modlitwa do św. Rocha, która brzmi następująco:
„Wszechmogący i wieczny Boże,
Któryś dla zasług Świętego Rocha,
Wyznawcy swego, wszelką na ludziach
Morową zarazę łaskawie powstrzymać raczył,
Daj nam, sługom swoim,
Do Ciebie z ufnością się uciekającym,
Abyśmy od wszelkich chorób wolni byli,
By one nie szkodziły ciałom i duszom naszym.
Święty Rochu, wielki miłośniku Boży,
Wielkie są Twoje przed Bogiem zasługi,
Dla których spodziewamy się,
Że nam karząca sprawiedliwość Boża przepuści
I zdrowego zawsze Bóg użyczy powietrza,
A jak służyłeś bliźnim swoim,
Żyjąc na świecie ciężką chorobą dotknięty,
I jak służysz teraz wszystkim, którzy się do Ciebie
Z ufnością uciekają,
Spraw to swymi u Boga modłami,
Abyśmy na ciele i duszy zdrowi zostali
I śmierci nagłej się ustrzegli.
Amen.”
***
Teraźniejsze morowe powietrze też daje w kość. Rozumiem konieczność powrotu do pracy i odmrażania gospodarki. Podejrzewam, że dziura budżetowa naszego państwa jest przeogromna i na zasiłki opiekuńcze na dzieci do lat 8 pieniędzy po prostu nie ma. Żłobki, przedszkola i szkolne zerówki mogą zostać otwarte w trybie reżimu sanitarnego. W pierwszej kolejności przyjmowane mają być dzieci pracowników służby zdrowia, służb mundurowych, pracowników handlu i przedsiębiorców realizujących zadania związane z zapobieganiem i zwalczaniem Covid-19. W naszej grupie przedszkolnej trwa rekonesans, większość rodziców nie pośle swoich dzieci… ale są też tacy, którzy prowadząc własne gospodarstwo/plantację chcą się dziecka (nazwę rzecz po imieniu) pozbyć z domu. Juniorka zostaje w domu nawet jakbym miała w normalnym trybie zacząć pracować. Dzieciaki teraz są zdrowe ponieważ nie mają ze sobą kontaktu, a przypomnijmy sobie co się dzieje jak chodzą do przedszkola… Zupełnie inna kwestia to ten reżim sanitarny. Nie wiem jak te maluchy utrzymają dystans… a jak w żłobku przewinąć dziecko(?). A na to, że zapewnienie wszelkich środków dezynfekujących czy ochronnych i zorganizowanie wszystkie znowu zrzucono na samorządy to po prostu spuszczę zasłonę milczenia. Odniosę się tylko do szkół z zerówkami czyli oddziałami przedszkolnymi w mniejszych miejscowościach. Do takich szkół chodzą dzieci z kilku okolicznych wsi i te dzieci objęte są dowozem czyli autobus zabiera je z przystanków i przywozi do szkoły i to też trzeba rozwiązać…




