Męskie rejestry

Kiedyś słuchałam dużo muzyki. Nie miałam ulubionego gatunku, coś musiało po prostu wpaść w ucho więc rozrzut czasami był szeroki od popu po gotyckiego rocka, od Ameryki przez Australię po Skandynawię, ze szczególnym uwzględnieniem Włoch. Szczególną atencją darzyłam męskie głosy. Kobiet słuchałam, ale dużo rzadziej. To te męskie rejestry musiały wibrować i pieścić moje ucho. Potem przyszedł taki czas, że przestałam kupować płyty… słuchanie piosenek ograniczało się do słuchania radia. Aż w końcu i radia przestałam słuchać (poza jazdą na trasie praca-dom). Cisza, to właśnie jej potrzebowałam. Ale pandemiczne odizolowanie sprawiło, że zachciało mi się znowu słyszeć. Odkopałam te stare piosenki, bo na nowych kompletnie się teraz nie znam. Ci których słuchałam czasem niemal 20 lat temu posiwieli, ale i ja posiwiałam. I byłam w szoku ile tekstów nadal znam na pamięć pomimo upływu lat. Pokusiłam się znowu o zakup utworów, ale już tylko w formie cyfrowej. Wracam na łono dźwięków 🙂

Tu akurat jeden z moich ulubieńców sprzed lat,choć niezmiennie (pamiętam jak na postoju na autostradzie w drodze do Perugii kupiłam jakąś jego „lewą”płytę) w duecie z Laurką, której kilka utworów też miałam.

***

W ogóle pod względem kulturalnym ta kwarantanna nie jest taka zła 😉 Nadrabianie zaległości książkowych i filmowych to jedno, ale są też inne możliwości. Przez ostatnie 2 tygodnie obejrzałam balet z Teatru Wielkiego (z dochodzącą Juniorką bo to Śpiąca królewna była), wysłuchałam koncertu na: flet prosty, klawesyn i skrzypce z Krakowa, Sztukę myślenia z Krakowa, spektakl z Teatru Dramatycznego w Warszawie, z Juniorką spektakl z naszego teatru lalek, jutro w planach koncert Kayah, a FB wciąż podrzuca nowe propozycje wydarzeń 😉

Autor: cieniewiatru

córka, żona, matka (to chronologicznie), KOBIETA (to przede wszystkim), nadpobudliwa emocjonalnie introwertyczka (a to na marginesie)

12 myśli na temat “Męskie rejestry”

  1. Masz rację… Pandemia sprawia, że wracamy do kultury i jakiegoś …namyślunku nad samym sobą.
    Straszliwie brakuje mi jednak „żywego” teatru. Kiedy oglądam te telewizyjne, brakuje mi odgłosów sceny, zapachów, improwizacji aktorów… W Noc Sylwestrową byłem ostatni raz. Na „O co biega?” w Capitolu. Maciek Damięcki śmiał się z własnego kawału. Niedopuszczalne… Ale potem wszyscy śmialiśmy się z niego do łez. Wspomnienia, wspomnienia… 🙂

    1. Tak, na pewno brakuje tego całego anturażu, wczorajszy spektakl oglądałam w łóżku…
      A w teatrze ostatni raz byłam w niedzielę po Bożym Narodzeniu na koncercie przedsylwestrowym, bilety z lutego przekazaliśmy rodzinie bo akurat byłam chora…
      Ale jeszcze trochę i na pewno wrócimy na prawdziwą widownię

  2. Mam nadzieję, że wrócimy i będzie można chłonąć kulturę life.. Co do głosów muzycznych, też bardziej jestem za męskimi 🙂 Ale Nek’a nie znałam, posłucham sobie..

    1. W końcu wróci normalność i pójdziemy do teatru i na koncerty.
      Nek i w ogóle zamiłowanie do włoskiej muzyki zaczęło się dawno dawno temu, za Siedmiogórogrodem 😉 gdy z talerzy anten satelitarnych oglądało się telewizję, oprócz mtv i vivy była też stacja włoskiej rozgłośni i poleciało 😉

  3. Ja zdecydowanie słucham mniej muzyki. Kiedyś, przed Maksem zasypialam tylko przy muzyce. Teraz nawet nie słucham muzyki na słuchawkach. Nie wiem dlaczego zarzuciłam te rytuały. Chyba powinnam to zmienić.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s