A zajączek tuż tuż

<p style="text-align: …

Próbując nie wypaść z własnego chomikowego kołowrotka codzienności nie zauważyłam, że już koniec marca. I wczoraj mnie olśniło, że Wielkanoc w zasadzie za dwa tygodnie. Że jakiś drobiazg Juniorce na prezent by trzeba wyszukać. Zabawek całe sklepy, ale patrząc na ich ilość w domu to ciężko wybrać coś, co nie podzieli losu tych, które poupychane są w pudłach. A krótko po Wielkanocy będą Juniorkowe urodziny i to dopiero będzie prezentowe wyzwanie 😉 najchętniej wybrałabym wtedy coś do użytkowania na dworze, jak zwykle może być składkowe wtedy jest jeden, ale porządny prezent.

Shopping

Pytam wczoraj …

Pytam wczoraj Juniorkę: jedziesz z nami do sklepu? Na co słyszę: „Do skjepu? Kupić kombajn? Rozbawiło mnie to, a jednocześnie na twarz wstąpiło zaskoczenie. Fakt faktem, że Tata w lutym sprzedał kombajn, z czym Juniorka chyba się nie pogodziła. Mnie za to się marzy rajd po sklepach, bo to spodnie z marynarką by się przydały i jakieś bluzki koszulowe. A i na dobry nastrój przy okazji bym liczyła.

Piątunio

<p style="text-align: …

Dobrze, że już piątek. Koniec tygodnia, kolejnego zresztą, w którym w pracy byłam wszędzie, tylko nie tam gdzie powinnam. Ale zastępstwa, imprezy, wyjazdy obstawione więc Góra uważa, że OK. Tylko mnie to coraz bardziej denerwuje bo moja robota leży.

Oby na weekend pogoda dopisała to może wymyśliło mi się coś na niedzielę…

Tylko nie to

<span …

W nocy zaczął mnie boleć lewy migdał i coś przeszkadza między nosem a gardłem. Od rana poszły w ruch wspomagacze. Na sobotę mamy bilety na „Czarodziejski flet” do opery. W związku z czym nie mogę się rozłożyć bo i tak już przez ostatnie choróbska musieliśmy zrezygnować z „Księżniczki Czardasza”. Chcę się ładnie ubrać, uczesać, umalować i cieszyć innym światem, takie wyjścia doskonale wpływają na mój nastrój.

Wybrali się

<p style="text-align: …

Wczoraj po obiedzie wybraliśmy się na ciacho do kawiarni. Miało być „elegancko” przy stolikach, tłum ludzi i brak miejsc jednak nas zaskoczył. Kupiliśmy ciasta na wynos i wprosiliśmy się na kawę do mojej Chrzestnej.

Chrzest najmłoszego w rodzinie też zaliczony (dla mnie odbębniony). Małżu chrzestnym, dumny i zadowolony (choć to nie pierwsza dla niego taka rola), moje uczucia w tym względzie bardziej ambiwalentne.

Juniorka kocha

<p style="text-align: …

Wczoraj Juniorka zorientowała się, że umie powiedzieć „kocha” więc przez cały dzień chodziła i mówiła, że coś kocha. Na szczęście nas też 😉 a dodatkowo jeszcze nas przytulała przy tym. Mieliśmy dzięki temu dzień wielokrotnego wyznawania miłości i ściskania. Cudne popołudnie, kiedy to rodzicielskie serce ściska ze wzruszenia.

8 marca

<p style="text-align: …

To dzień urodzin mojej kuzynki, jedynej ze strony mojej Mamy. Skończyłaby 38 lat. Tymczasem w lipcu miną już 4 lata od tego strasznego zdarzenia, wypadku. Facebook jak co roku wyświetlił przypominajkę o urodzinach. I co ciekawe ludzie tego dnia wchodzili na Jej profil. Pojawiały się, jakby to nazwać, przemyślenia dotyczące śmierci i związanej z nią rozłąki i tesknoty, wirtualne znicze. Dziś też jeden był. Krótko po Jej śmierci przeszkadzała mi myśl, że nie skasujemy profilu, że fb automatycznie „wyrzuca” jakieś nieznaczące i nie na miejscu informacje z nią związane. A dziś sobie pomyślałam, że może dobrze, że jest, że niektórym potrzebne jest by tam wejść i zostawić dla Niej słowo lub znak…

Potrzebuję

<p style="text-align: …

Potrzebuję: spokoju, zapomnienia, wytchnienia, relaksu, zmiany otoczenia. I mimo, że marcowe weekendy wypełniają spotkania rodzinne to co innego mi się marzy. Marzy mi się: wyjazd w jakiejś przytulne miejsce, gdzie Juniorka będzie miała się czym zająć, a ja bym mogła usiąść na jakiejś ławce i gapić się w niebo. W majówkę na pewno wyjazd zorganizujemy w ramach rekompensaty za ferie, ale to jeszcze tyle czekania…

Prawdziwa kobieta

<span …

Pora roku się zmienia, pora zmienić obuwie. Głównie Juniorki oczywiście, od jesieni stópka urosła. Po przymierzeniu (tych, które i moimi faworytami były) innych mierzyć już nie chciała. Tata z pudełkiem pomaszerował do kasy, zadowolony, że szybko poszło. Chciałam jej założyć kozaki, a tam bunt na pokładzie. To nie, to robi ała. Tak, akurat, jakoś jeszcze godzinę wcześniej nigdzie nie cisnęło. Koniec końców wyszła w swoich nowych butach. Przecież nie będę w sklepie walczyć z nią o buty 😉

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij