Juniorka jest mega ruchliwym dzieckiem. Nawet ulubiona bajka czasami nie pochłonie jej całkowicie. Jedzenie? Chociaż bardzo lubi jeść to nienawidzi krzesełka i najchętniej jadłaby w biegu. Najspokojniej to jest na nocniku, choć i tam można robić jeszcze kilka rzeczy oprócz. Myślałam, że gdy pójdzie do przedszkola to zaczniemy ją również wozić na jakieś zajęcia ruchowe. Ale jak tak na nią patrzę i czytam o jej rówieśnikach chodzących już na rytmikę to i jej by się coś takiego przydało. Rozładowanie energii, a przy tym socjalizacja w grupie. No ale tak, u nas czegoś takiego nie ma. Zaczęłam przeszukiwać internet pod kątem miasta i okolicy i kurczę, kicha. Znalazłam jedne zajęcia, ale w takich godzinach, że musiałabym nie pracować, a Babcia nie ma prawa jazdy, a autobusy do miasta to jeżdżą u nas kilka razy na dzień (10 km od granic miasta, a jednak zadupie). W miastach mimo wszystko łatwiej chyba znaleźć informacje o takich zajęciach, nie każdy ma stronę internetową, ale każdy może zawiesić informację na drzwiach klatki. Znajomi? Popytam, może uda się coś jeszcze znaleźć. A jak nie to ruszamy za rok.
Nierówny start
<p style="text-align: …