Nierówny start

<p style="text-align: …

Juniorka jest mega ruchliwym dzieckiem. Nawet ulubiona bajka czasami nie pochłonie jej całkowicie. Jedzenie? Chociaż bardzo lubi jeść to nienawidzi krzesełka i najchętniej jadłaby w biegu. Najspokojniej to jest na nocniku, choć i tam można robić jeszcze kilka rzeczy oprócz. Myślałam, że gdy pójdzie do przedszkola to zaczniemy ją również wozić na jakieś zajęcia ruchowe. Ale jak tak na nią patrzę i czytam o jej rówieśnikach chodzących już na rytmikę to i jej by się coś takiego przydało. Rozładowanie energii, a przy tym socjalizacja w grupie. No ale tak, u nas czegoś takiego nie ma. Zaczęłam przeszukiwać internet pod kątem miasta i okolicy i kurczę, kicha. Znalazłam jedne zajęcia, ale w takich godzinach, że musiałabym nie pracować, a Babcia nie ma prawa jazdy, a autobusy do miasta to jeżdżą u nas kilka razy na dzień (10 km od granic miasta, a jednak zadupie). W miastach mimo wszystko łatwiej chyba znaleźć informacje o takich zajęciach, nie każdy ma stronę internetową, ale każdy może zawiesić informację na drzwiach klatki. Znajomi? Popytam, może uda się coś jeszcze znaleźć. A jak nie to ruszamy za rok.

Domowy klub przyjaciół

<p style="text-align: …

Juniorka od dawna lubi oglądać Klub Przyjaciół Myszki Mickey. W swoim pokoju ma na ścianach kilka postaci z bajki. Teraz przyporządkowała nas do bohaterów. I tak: Tata to Goofy, Babcia została Plutem, ja Myszką Minnie, a siebie Juniorka z dumą mianuje Myszką Mickey 😉

Odzyskane

<p style="text-align: …

Niby mam w końcu swój komputer, ale jednak nie gra to wszystko tak jak powinno. No cóż, chwilowo niech jest jak jest. Potrzebuję go teraz, dużo rzeczy czeka do przygotowania na listopad.

W międzyczasie odzyskałam zapomnianą przez wakacje świadomość co irytowało mnie w zeszłym roku na linii praca – dom i macierzyństwo. W tym pewnie będzie podobnie :/

A póki co, czas łyknąć apap (głowa dziś nieswoja) i ruszyć w wir zastępstw i komisji konkursów przedmiotowych.

Z przytupem

Małżowi to chyba …

Małżowi to chyba kiepską 40-kę zorganizowaliśmy. U kolegi to były tańce przy muzyce na żywo. Jak będę organizować swoją 40-kę to muszę wziąć poprawkę. Nie no nabijam się trochę. Było naprawdę miło, a i do potanczenia to teraz człowiek za wiele okazji nie ma więc z chęcią poszalał.  

A w pracy wreszcie ciepło, aż rano wietrzyć musiałam. 

No to bal

Dziś wieczór poza …

Dziś wieczór poza domem. Co prawda mam średnią ochotę jechać godzinę w jedną stronę, a potem być trochę obok znając kilka osób (idziemy na 40-kę kumpla Męża) ale OK, jest okazja ładnie się ubrać i pobyć trochę „sami”. Mam tylko nadzieję, że Juniorka nie da Babci popalić.

Postanowiłam zaszaleć też na innym polu. Dostałam Nagrodę Dyrektora i postanowiłam wydać ją na siebie. I tak jest już nowa sukienka i perfumy.

Nie umiem

Zrobiłam kolejny …

Zrobiłam kolejny przegląd Juniorkowej szafy. I mimo, że teraz będzie komu ubranka przekazywać to jakoś nie potrafię się w sobie zebrać by to zrobić. A i tak zachowany mam pajac, w którym przyjechała do domu ze szpitala i sukienki z jej pierwszej Wigili i tą w którą była ubrana na roczkowej imprezie. Sentymentalny chomik. Jest też i drugie dno całej sprawy, ale to już na dnie zostanie… 

Zimno

Wcale nie mam na …

Wcale nie mam na myśli ochłodzenia za oknem (no może pośrednio). Na opady deszczu też nie narzekam, bo u nas na wsi to akurat widać, jak bardzo woda jest ziemi potrzebna. Ale jak w październiku człowiek wchodzi do pracy i na dzień dobry ma u siebie 17,5 stopnia to ma prawo się zdenerwować. W szkole trwa wielka przebudowa i tak jakoś wyszło, że niechcący odcięta od ogrzewania została część budynku. Ciekawa jestem jak teraz z tego wybrną… ja w każdym razie marznąć nie zamierzam.

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij