10 minut

Juniorka dalej nie przesypia nocy. Ja śpię różnie, ale gdy jestem spokojna to śpię dobrze. Mój Mąż śpi krótko, szybko się wysypia i przez to bywa, że nie śpi przez część nocy, tak ma odkąd go znam. Może Juniorka tak ma po nim? Wprowadziłam teraz inny system niż przenoszenie się niemal wszystkich pomiędzy łóżkami. Gdy Juniorka obudzi się i nie może powtórnie zasnąć przychodzi do nas, ale nie kładzie się pośrodku tylko na brzegu. Przytula się do mnie na 10 minut, w praktyce trwa to dłużej. Zasypia, a gdy obie zdrętwiejemy wraca do swojego łóżka, taka rozespana szybko zasypia dalej. Wolę taki stan rzeczy od poprzedniego. Nie ukrywam, że czerpię „spokój” z bliskości ich obojga.

Swoboda

W naszym mieście jest teatr lalek czyli preferowany dla dzieci. Ale raz na jakiś czas ten „dorosły” teatr przygotowuje sztukę dla młodego widza. I właśnie do tego „dorosłego” zabraliśmy dziś piątoklasistów. Mało kto ubrany inaczej niż na stadion. Ale to już nie dziwi, dzieci wprost z lekcji no… ok… Ale jak zaczynają zdejmować buty by stopy trzymać na siedzeniu to już dziwi, a gdy opierają stopy o górną część fotela przed nimi to szokuje (mnie, nie ich).

W ciszy

Różne rozmowy i różnego typu zajęcia się teraz toczą. Z jednych takich działań wyszło, że mniej więcej 80% dzieciaków, które włączyły się do dyskusji (część nie podjęła tematu) stwierdziło, że gdyby teraz dotknąłby ich jakiś problem to nie powiedzieliby o tym nikomu. Z różnych przyczyn i na podstawie różnych tłumaczeń, ale jednak nie otworzyliby się, więc też nie szukaliby w ten sposób u nikogo wsparcia czy pomocy.

Smutne i zatrważające?

Pewnie tak. Ale sama też nie potrafię rozmawiać o problemach i nie potrafię prosić o pomoc. Źle, bo teraz jestem, nie owijając w bawełnę, w czarnej d… jeśli chodzi o jedną sprawę, ale w domu nikt o tym nie wie. Moje dziecko też zazwyczaj nie chce nic powiedzieć i długo muszę próbować wydusić z niej co ją gnębi. Wczoraj koleżanka psycholożka powiedziała, że Juniorka chciała z nią porozmawiać, ale akurat miała inne zadania więc weźmie ją przy innej okazji. Po przeszło dobie podchodów o uzyskanie informacji o co chodziło w końcu powiedziała, że chciała porozmawiać o swojej nieśmiałości… Boi się mnie, nie ma do zaufania? Nie wiem. Dobrze, że chociaż na zewnątrz szuka odpowiedzi.

12.04

Dzień czekolady – nie, nie lubię, raz na jakiś czas mogę jedynie zjeść dwie kostki gorzkiej.

Dzień mycia okien – nie, no absolutnie nie dziś i nie ważne, że na Święta też ich nie umyłam.

W ogóle nie do przyjęcia, że to już 12ty.

Jutro pogrzeb tej dziewczynki. Nie idę, nie mam w sobie tyle siły by psychicznie zmierzyć się z taką ceremonią. Szczególnie, że wciąż wraca do mnie obraz Jej i Jej ojca sprzed lat w takiej fajnej rodzicielskiej relacji.

Juniorka wreszcie się doczekała zakupu pierwszych „staników” bo przecież większość koleżanek ma od dawna. Jest przeszczęśliwa. A ja pamiętam, jak nie mogłam się przyzwyczaić do noszenia tego ustrojstwa będąc w… 8 klasie.

Trudno mieć te swoje paranoje w świecie, w którym należy być przebojowym i czuć się normalnie.

Challenge

Sprawa wyjaśniająca śmierć naszej uczennicy nadal się toczy. Pojawił się również wątek internetowych wyzwań. Słyszymy o czymś takim raz na jakiś czas bo są nie tylko bezsensowne, ale po prostu niebezpieczne. Jak poczytałam sobie o rodzajach to skóra mi się zjeżyła… Tu ostrzeżenie, że stron policyjnych klik i ze strony rozgłośni radiowej klik. Zaraz wzięłam Juniorkę na rozmowę, w końcu też jest już użytkownikiem serwisów internetowych i choć mówi, że nie spotkała się z czymś takim to wiedzieć musi, mimo że ma dopiero 10 lat…

Chciałabym

Na dworzu tak pięknie, że nie chce się do domu wchodzić bo w środku chłodniej. Wiśnie zakwitły, jabłonie, rzepaki się żółcą, słodyszek grasuje. I chociaż miło, że tak ciepło to jednak za szybko…

Tak ładnie, a mnie mało 😉 to też miałabym wielką ochotę by wydarzyło się coś takiego naprawdę fajnego, takiego po czym człowiek ma ochotę fruwać 😉

Tymczasem w nawiązaniu do wydarzeń sprzed Świąt rozmawiałam z kolegą z pracy o samobójcach i szalonych mordercach. Zażartował, że mnie to mógłby się bać 😉 a to ze względu na to, że seryjnymi często są ci spokojni, ci których nikt by nie typował.

a dziś Dzień Jednorożca

Minorowa nuta

Byliśmy na 18ce chrześniaka mojego Męża. Szetoko pojętą rodzina Męża to taka, gdzie dużo się śpiewa i może nie pije przesadnie, ale za kołnierz też się nie wylewa. Juniorka po 4 godzinach miała dość, bo było dla niej za głośno i chciała już do domu. Było miło, ale ja z każdym kolejnym łykiem drinka czułam się smutniejsza. Nie tak chciałam się czuć, ale widać te ciemniejsze nuty mają we mnie teraz przewagę.

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij