Po niedzielnym deszczu temperatura się podnosi i dziś już całkiem przyjemnie na dworzu. Ale zima nadchodzi. W Winterfell brzmiało to złowróżbnie, ale dla reszty królestw te słowa były jednak dość abstrakcyjne. I tak w sierpniu może być i u nas, ale… Ceny opału już w maju były wysokie, a w maju jednak dogrzewać się trzeba było. Teraz by „uchronić” ludzi samodzielnie ogrzewających swoje domy umożliwiono zakup węgla, ekogroszku, peletu w cenie preferencyjnej w specjalnym sklepie internetowym. Cena faktycznie jak na te czasy dobra. Sklepy internetowe wszyscy ogarniamy więc nic prostszego, wrzucić do koszyka i sfinalizować zakup. Okazuje się, że jednak tak nie jest. Towar w sklepie nie jest dostępny non stop. Towar pojawia się w sprzedaży we wtorki i czwartki o godzinie 16 i jest dostępny do wyczerpania zapasu – co zazwyczaj następuje po mniej więcej 30-40 minutach. Zainteresowanie jest kolosalne, strona się zawiesza w momencie, a napór ludzkich enterów trwa nadal. To, że się wrzuci towar do koszyka też nie oznacza, że uda się za niego zapłacić bo strona po drodze jeszcze kilka razy się wykrzaczy. Powstają już poradniki w formie e-booków jak dokonać zakupu i nie zwariować. A zwariować można myśląc o konieczności ogrzania domu przez przynajmniej 6 miesięcy. Też jeszcze nie mamy opału… Jeszcze nie próbowaliśmy dokonać zakupu w tych magicznych godzinach. Na razie zbieram wiedzę, opracowuję strategię i przygotowuję siły mentalne bo co niektórzy porównują proces zakupu opału do gry, w której adrenalina sięga zenitu…