Sylwestrową atmosferę wśród rodziny i znajomych podgrzała sensacyjna wiadomość o cichym ślubie zawartym w ten ostatni dzień roku. Ślubie zawartym tylko w obecności świadków. Ten nasz pierwszy ślub też taki miał być. Nasz. Bez tych wszystkich: a może byście zrobili to tak, a może byście zaprosili tych, a może byście, i no przecież nie zrobicie tego tak… !!!??? My jednak swojego planu nie dotrzymaliśmy. Na naszym pierwszym ślubie dodatkowo było jeszcze z 10 osób. Drugi był już przede wszystkim kompromisem czyli tradycyjnym weselem po polsku. U Nich podobno ma być jakaś dżampreza dla oblania tego faktu, mamy nawet być zaproszeni, ale na razie w bliżej nieokreślonym terminie. Pewnie musi opaść oburzenie, które niektórych dopadło 😉 A mnie to nie oburza. Tak chcieli, tak zrobili, tak są ze sobą szczęśliwi. Poza konwenansami.
