29 stycznia

Juniorka spała dziś długo. Leczenie niby skończone. Ale, że jest zupełnie zdrowa to też nie powiem. Kaszel i katar nie ustąpiły do końca. A, że spała długo to i ja korzystałam bo moje rozwijające się przeziębienie najchętniej przespałabym w całości. Kiedy wstałyśmy padał ŚNIEG. 29 stycznia padał u nas pierwszy śnieg tej zimy. Padał chyba z godzinę, rozbudzając dziecięce nadzieje na lepienie bałwana. Jak tylko przestał padać tak zniknął. Mieliśmy dziś wyjeżdżać w Tatry. Juniorka ciągle piszczy, że musi w ferie pojechać (jak to Ona mówi) do gór bo tam jest śnieg. Mój Mąż choć ma o 39 lat więcej niż Juniorka piszczy w ten sam sposób, że jak tak dalej pójdzie z klimatem to za kilka lat i w naszych górach śniegu już nie będzie, a na narty w Alpach czy Norwegii to nas stać nie będzie. Zresztą w Norwegii był w połowie stycznia i śniegu też nie widział, mówili mu, że dopiero 80 km bardziej na północ leży. Ale jak teraz pojechać? Nawet gdyby szanowny Małżonek wspiął się na wyżyny bohaterstwa i spędził z dzieckiem ze dwa dni żebym ja mogła się położyć, wygrzać i wykurować. I mimo, że zmiana mikroklimatu pewnie korzystnie wpłynęłaby na nasze zdrowie. To i tak blado widzę szanse wyjazdu w przyszłym tygodniu. Babcia również przeziębiona i dopiero co wychodzi z kilkudniowej migreny. I jak mam ją tu zostawić?

zima2019
zeszłej zimy chociaż trochę potrafił się u nas utrzymać

Rzeka

Oprócz facebookowej użyteczności zwykłej służy on także do bycia na bieżąco z publikacjami stron, które się lubi. No i wyrzuca artykuły, posty do przeczytania. Czytam. Czasami wejdę w komentarze i to już błąd. Czegokolwiek post nie dotyczy to zawsze znajdzie się krytykant. Jak się okazuje, chyba Internet (tak do końca to nie wiem) sprawia, że czujemy się ekspertami w każdej dziedzinie i swoją jedynie słuszną opinię musimy za wszelką cenę wyrazić. Niejednokrotnie nie czytając ze zrozumiem, nie potrafiąc wyczuć przenośni, ironii… ale na co to komu. Ważne, że JA mogę uświadomić innych. I leje się rzeka głupstw, ignorancji, bezczelności i jadu. No dobra, też nie zawsze zgadzam się z przeczytanymi tezami, czasami nawet to wyrażę, ale nie wylewam przy tym wiadra z pomyjami.  Czy kiedyś ludzie byli też tak napastników wobec siebie? Coraz rzadziej wchodzę w komentarze bo dość mam już tego „jazgotu”.

hejt
Clker-Free-Vector-Images/pixabay

Przeżycia

„… za pomocą przeżyć opowiada o miłości. Nie za pomocą wyznań, tylko przeżyć. To one są najważniejsze, to one łączą ludzi najmocniej. Pamiętaj o tym. Dzisiaj już to wiem. – Westchnęła.”

[Janusz Leon Wiśniewski „Koniec samotności”]

konsamokl
fragment okładki

 

 

 

Dorastam

dorastanie
RyanMcGuire/pixabay

W dzieciństwie młodego człowieka spotykają różne kary typu: jedz więcej warzyw, musisz wrócić wcześniej do domu, musisz chodzić wcześniej spać, nie będziesz jadł słodyczy, itp. A kiedy zaczyna się dorosłość? Kiedy otrzymujemy dowód osobisty czy kiedy zaczynamy życie na własny rachunek? Internety ostatnio podały na to inną definicję. Dorosłość jest wtedy, gdy kary z dzieciństwa zaczynają być noworocznymi celami… 😉 W tym sensie ja również zauważyłam, że proces osiągania dorosłości i u mnie zaczyna dobiegać końca… coraz częściej myślę, że powinnam ograniczyć słodycze i szybciej chodzić spać, a późno do domu to już praktycznie nie wracam. No cóż… starość nie radość, młodość nie wieczność.

Pod lupą

Jakoś tak jest, że dzieciom dopiero wysoka gorączka nie pozwala funkcjonować normalnie. Kaszle się i kicha, ale aktywność jest na zwykłym poziomie. A jak się dzień spędza w domu to zabaw i atrakcji należy wymyślać więcej niż normalnie. Całe szczęście wczoraj przyszły zamówione w zeszłym tygodniu puzzle, są też nowe książki. Odkąd przedszkolaki zaczęły poznawać litery część zabaw w domu polega na wymienianiu wyrazów na zadaną literę. Abecadło pod lupą wpadło w oko chyba na blogu Bajkochłonki. Kupiłam i ja, chociaż książka jest dosyć droga. Abecadło pod lupą. Wielka wyprawa w świat liter stworzyła Eugenia Wasylczenko, a wydało Wydawnictwo Mamania. Książka zbudowana jest prosto. Po lewej stronie znajdują się rysunki z podpisem na daną literę. Proste, typu: ara, ucho, lemoniada i śmieszne jak: ameba skręcająca agrafkę lub norka w naparstku na nartach. Po prawej stronie jest duża, drukowana litera, na której ukryte są obrazki znajdujące się po lewej stronie i lupa dzięki której obrazki można odnaleźć.

abeczlupa

Drugą „zabawą” na ten czas jest książka z serii Świat dzikich maluchów Wydawnictwa Olesiejuk. U nas oczywiście jest to Panda Liu. Książka oprócz informacji i ciekawostek zawiera zadania z rysowaniem, naklejaniem, spostrzeganiem różnic. Nauka i zabawa w jednym.

Dobrze, że…

Dobrze, że bal karnawałowy był w przedszkolu w zeszły piątek. Juniorka przebrana za pandę (nawet nie sądziłam, że dla dziewczynek są tak fajne sukienki imitujące pandę) mogła wybawić się ze swoim strażakiem. Dobrze, że Dzień Babci i Dziadka odbył się już w poniedziałek. Juniorka mogła wystąpić przed swoją jedyną Babcią.

Wczorajsze popołudnie przyniosło Juniorce ból głowy i stan podgorączkowy, który utrzymuje się cały czas. Do kaszlu dołączył dziś katar. Wirusy zbierają swoje żniwo, dzwoniąc do przychodni punkt 7 rano do lekarza dostaliśmy się dopiero na 17:00. Miałam ogromny dylemat czy brać opiekę akurat teraz gdy trzeba zakończyć semestr. Ale Babcia też przeziębiona, więc nie zajmie się wnuczką i lepiej gdy jestem w domu. Kuracja rozpoczęta.

dpacjent

Wtorek w granacie

Po poniedziałku w całkiem przyjaznych niebieskich kolorach przyszedł wtorek. Wtorek, który już o 8 rano przybrał barwy granatowo – burzowe przez zmienność decyzji Dyra. Wczoraj było tak, dziś już całkiem inaczej i żeby to jeszcze miało gruntowne uzasadnienie. Może lepiej dokładniej patrzeć w plany niż potem robić ludźmi roszady z godziny na godzinę!

zły
MR1313/pixabay

No i jeszcze właśnie zgubiłam swój brelok z kasetą ze Strażników Galaktyki. Oby do 14 bo w pracy już humor mi się nie poprawi. A popołudniu nadzwyczajna dawka kalorii przy torcie wpłynie pozytywnie na poziom dopaminy i serotoniny w organizmie.

„W smutnym kolorze blue”

pon
TheDigitalArtist/pixabay

Tak, to ma być dziś, Blue Monday, najbardziej depresyjny dzień roku. A przynajmniej tak uważa Cliff Arnall z Uniwersytetu w Cardiff, który jest autorem tego pojęcia, a stworzył je na bazie specjalnego wzoru. Blue Monday przypada zawsze w trzeci poniedziałek roku. A nasze złe samopoczucie ma mieć związek z kumulacją niekorzystnych czynników. Po pierwsze: fatalnej pogody czyli mamy dość krótkiego dnia i braku słońca. Po drugie: odczuwamy niezadowolenie spowodowane niedotrzymaniem obietnic noworocznych, podobno większość ludzi rezygnuje z nich już 12 stycznia. Po trzecie: dokuczają nam skutki finansowe świąteczno – sylwestrowej rozrzutności.

Całe szczęście, że: postanowień noworocznych nie czynię więc rozczarowania z powodu ich niedotrzymania nie odczuwam, Świąt i Sylwestra nie spędzam na zasadzie „zastaw się, a postaw się” więc portfel nie ma się aż tak źle. Krótki dzień faktycznie daje się we znaki, ale z drugiej strony już za tydzień ferie więc w ogólnym rozrachunku Blue Monday nie powinien mnie dotyczyć 🙂

 

Wstyd

Co dziś przeczytałam w doniesieniach medialnych? Że wczoraj w trakcie rozgrywanego meczu charytatywnego na rzecz chorej na białaczkę dziewczynki na halę wtargnęło 30 kibolskich chuliganów, których celem było zdobycie flag grającego tam zespołu, którego kibice współorganizowali turniej. Wywiązała się rozróba jakich mało na oczach rodzin z dziećmi, którzy przyszli wesprzeć leczenie chorego dziecka. Policja zatrzymała aż jedną osobę?!? Wszystko brzmi jak jakiś absurd, prawda? A rozegrało się naprawdę i wcale nie na końcu świata, tylko u nas, w Polsce. Wstyd mi, że pozwolono by to chuligańskie środowisko tak się rozpasało, że nie czują respektu ani granic. Wstyd!

shame
skorchanov/pixabay
Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij