Po kolacji (kiedy to matka zajmuje się ładowaniem zmywarki i ogarnianiem kuchni) Juniorka ma czas na bajki z Tatą. Często oglądali „Przygody kota Filemona”. Bajka jak najbardziej kultowa i wydaje się ponadczasowa w odbiorze. Skoro tak polubiła koty to kupiłam książkę z ich przygodami. Fajna, ilustracje wprost z kreskówki. Wczoraj przeczytałyśmy przed snem pierwszy rozdział i czytało się dobrze, zdania tak jakoś melodyjnie brzmią, że nawet laikowi łatwo intonować wyrazy. Ale co innego mnie zastanowiło… jak wiadomo Bonifacy uwielbia zapiecek (i słowo zapiecek wymienione było często – aż czekałam na pytanie co to jest zapiecek… jak się ogląda to obraz nie tak często potrzebuje objaśnienia jak samo słowo – w sumie zapiecka na żywo to nawet ja nie widziałam, a co dopiero 4latek z czasów kaloryferów nie zawsze kaloryfer przypominających ;), pojawił się też kilka razy wyraz „izba” – też już nieużywany). I stąd pojawiło się pytanie czy jednak nie przyjdzie kiedyś taki czas, że otoczka bajek (które ja uważam za super) przestanie być zrozumiała nie tylko dla dziecka, ale i jego rodzica? A myślałam, że niektóre rzeczy są ponadczasowe, a może jednak nie…
Rozważania o zapiecku
<p style="text-align: …

