Fanpejdż sierpeckiego skansenu (na którego terenie między innymi powstawały kadry do filmu) przypomniał, że 25 lat temu do kin wszedł „Ogniem i mieczem”. Byłam wtedy w liceum i nie powiem, że nie 😉 bo film mnie fascynował. Książkę przeczytałam przed obejrzeniem filmu, ponieważ chciałam mieć własny pogląd na krytykę, która przy takich adaptacjach zawsze się pojawia. Płytę ze ścieżką dźwiękową mam nadal, tekst „Dumki na dwa serca” w dużej mierze pamiętam. Kochałam się bardziej w Bohunie niż Skrzetuskim 😉 Mam też książkę „100 dni Hoffmana”, która opowiada o kulisach powstawania filmu. Na tamten czas byłam zatem fanką tej produkcji 😉 A to już tyle lat minęło…
Organizacyjnie: pisać będę się starać regularnie. Zawsze tak było, że był to sposób na samoregulację emocji czyli sposób na to by funkcjonować, ze swoim charakterem, który nie pozwala mi rozmawiać, a tym bardziej mówić o sobie, swoich potrzebach i emocjach. Natomiast mniej pewnie będzie interakcji blogowej z mojej strony, mniej odpowiedzi na komentarze i mniej pisanie ich u Was. Nie miejsce więc tego za złe. Po prostu muszę pewne sprawy najpierw poukładać w sobie. A to, że jesteście jest dla mnie wartością dodaną. Dziękuję 🙂