Przez ostatnie dni trochę farta też nam brakowało. Zepsuła się nakrętka w termosie, który codziennie noszę do pracy. Na własnym podwórku nie wyrobiłam autem z cofaniem po ciemku i wgniotłam sobie zderzak trafiając w czołowy ładowacz przy traktorze. Dziś w nocy poryczałam się gdy dotarło do mnie jak nieudolnym rodzicem jestem. Rano za to Mężu oznajmił, że ma kleszcza więc pojechał do przychodni z weekendowym dyżurem. Dostał końskie dawki antybiotyku, za jakiś czas może zrobić badania krwi. A po obiedzie Juniorka zaglądając do ostatniego miejsca, do którego zaglądać powinna, znalazła schowany na Mikołajki prezent. Powiedzieliśmy Jej prawdę, i tak już kiedyś chciałam to zrobić. Ale widać nie do końca była gotowa na przyjęcie niespodziewanej informacji więc stanęło na tym, że Mikołaj gdzieś tam jest, ale Świat jest duży więc to rodzice mu pomagają czy też zastępują…
Dobrego nowego tygodnia…
Spoko! Termos przyniesie Mikołaj I Juniorka znowu uwierzy w moc Mikołaja.
Głowa do góry!
Tyle bez termosu nie wytrzymam. Teraz żeby starczyło mi kawy na cały dzień muszę brać 2 mniejsze. A z Mikołajem to w zasadzie dobrze wyszło…
Też mam dylemat, mówić, czy nie? Radość dziecka ogromna, ale jakież może być potem rozczarowanie.. A rodzicem jesteś najlepszym, jakim umiesz na chwilę obecną. Z roku na rok będzie jeszcze lepiej 🤗
Ja już rok temu wahalam się czy nie zacząć jej w tym względzie uświadamiać. W tym roku znowu zaśpiewała prezentem za 330 zł, a przecież 1 prezent to za mało… przecież Mikołaj prezenty po prostu ma… Może jest rozczarowana czy może bardziej zaskoczona, ale tragedii nie było.
Z moim macierzyństwem to niestety z roku na rok jest gorzej… nawet miało dziś o tym trochę być na blogu, ale kleszcz wszystko zdominował, nawet spowodował odkrycie prawdy o Mikołaju bo zaczęła szukać jakiegoś psikadła (pewnie octaniseptu) dla Taty, a w szafce na leki był prezent… bezpieczne miejsce bo przecież sama tam zaglądać nie mogła
Na pewno nie jest tak źle, nie bijesz, nie pijesz, na wycieraczce nie śpi. Ubrana pięknie, wartości przekazujesz cenne, uczysz tego, co ważne. Troszczysz się, czasu poświęcasz ile możesz, a miłości masz w sobie jeszcze więcej. Jesteś dobrą Mamą. A że trudniej się teraz wychowuje dzieci, bo i pokus więcej, dyscypliny użyć nie można (;)), to już mamy ustalone.. Nawet Mikołaj przeciw nam.
To wszystko idzie ogarnąć! Każda zła passa kiedyś się kończy. 🙂
Łatwo nie będzie – szczególnie, gdy dziecię myślącą jest istotą, a Juniorka do tej grupy należy 🙂 Za to rośnie na wspaniałego człowieka i to dzięki Tobie, Mężowi i piesom też 😏
Widocznie zasługujesz na nowy termos!
ja miałem pecha w trakcie przesilenia jesiennego. w kazdy dzien co innego. depresja, lęki, lenistwo, stres, nerwy, smutek.
na szczęście już sie dobrze czuje, chociaż mama coś narzekała