Spod ciepłej kurtki i czapki

Z piesełkiem wychodzę o 6 rano i 10 wieczorem. Zakładam ocieplane kaloszki, szalik, kurtkę i czapkę, czasami nawet kaptur bo ja to taki zmarzlak jakbym z ciepłych krajów pochodziła. Jest ciemno, zimno, czasami wietrznie lub pada deszcz. Idę w stronę ogrodu by pies mógł zrobić co trzeba. Gdy spojrzę przed siebie widzę w dużej mierze pustą przestrzeń, a gdzieś w tej trwożącej ścianie mroku i głuszy jest las. Za chwilę wrócę do domu, ciepłego i spokojnego. Ale przez ten czas szczególnie myślę o Nich. Abstrahując zupełnie od tego kim są, skąd pochodzą i dokąd zmierzają. Nie interesują mnie polityczne aspekty granicznego konfliktu. Myślę o LUDZIACH, którzy w takich warunkach wegetują od tak długiego czasu. O tym, że na pewno jest im przeraźliwie zimno i o tym lęku, który na pewno podwaja się wraz z zapadającym zmrokiem… A u nas tyle trąbi się o wartościach, które to będziemy na krużgankach nieść do Europy Zachodniej. Gdzie jest to miłosierdzie? Nacjonalistyczna hipokryzja.

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij