Ta piosenka to bodajże rok 2001. Czyli dawno temu za siedmiogórogrodem. Wtedy w ogóle do mnie nie trafiała. Gdy usłyszałam ją teraz poczułam się jak zanurzona w jakąś głębię jak w filiżankę z „gorącą” czekoladą. Przyjemnie sączy się do ucha.
Ta piosenka to bodajże rok 2001. Czyli dawno temu za siedmiogórogrodem. Wtedy w ogóle do mnie nie trafiała. Gdy usłyszałam ją teraz poczułam się jak zanurzona w jakąś głębię jak w filiżankę z „gorącą” czekoladą. Przyjemnie sączy się do ucha.