Miało być tylko zdjęciowo, lekko i letnio. Ale jednak będzie poważnie. Facebook zalewają dziś posty o powstaniu. Dobrze, wszak należy pamiętać o swojej historii i należy odpowiednio ją czcić, należy wartości przekazywać następnym pokoleniom. Ale gdy scrolluję tablicę to zbyt często odnoszę wrażenie, że ten hołd ma tyle samo wspólnego co znak Polski Walczącej na wyświechtanym dresie. A to wprawia w zakłopotanie, zniesmaczenie i pewien smutek. Wojna w Warszawie to dla mnie Kamienie na szaniec, Pierścionek z orłem w koronie i poezja Baczyńskiego. Kilometrami Warszawa jest mi odległa więc opieram się jedynie na przekazach. Ale mój Dziadek był na wojnie, był też w niewoli niemieckiej… znam opowieści z tamtych czasów z pierwszej ręki, takie jakimi były, a nie przepchnięte przez machinę ideologii. Tamtym wydarzeniom należy się szczera zaduma, a tamtym Ludziom godne oddanie hołdu.