Trzeci świat

<div …

XXI wiek, a z komunikacją różnie bywa. Sprawdzając w internecie czy polscy operatorzy komórkowi mają umowy roamingowe z Gwineą Równikową to wychodzi, że tak. Ale w praktyce to wygląda zupełnie inaczej i telefony nie działają. Choć zdarzają się "cuda" bo On dostał jednego SMSa ode mnie (z dosyć ważną informacją), a nikt inny nie odebrał żadnych wiadomości i żaden telefon (Jego również) nie ma zasięgu. Trudno wytłumaczalne, ale prawdziwe. Na szczęście istnieją telefony satelitarne więc wieczorem zadzwonił na domowy powiedzieć co i jak. I dobrze zrobił bo po całym dniu kiedy nie odpisał na moją wiadomość, ani nie dał żadnego innego znaku życia zaczęłam się już denerwować. Szczególnie, że domyślałam się, że są już w porcie bo dostałam raport dostarczenia tego mojego SMSa. Bałam się, że jest z Nim coś nie tak po zeszłotygodniowym "wypadku" albo, że ta cisza to efekt tamtej wiadomości. Na szczęście wszystko się wyjaśniło.

Odzyskać marzenia

<div …

Coś przyszło mi do głowy. Coś o Nim.
Ta praca, wyjazdy, Europa Wchodnia, Zachodnia, Południowa, Północna, Afryka i co tam jeszcze, statki, miasta portowe i nie tylko, samoloty – wielki świat, który w jakimś stopniu staje się za każdym razem Jego udziałem. Może to rodzaj rekompensaty za nastoletnią głupotę? Za ominięte szansy na inne życie? Na życie dające większe możliwości na poznanie świata, ale mniejszym kosztem niż dzieje się to teraz. On nie chciał życia w "zamkniętym kręgu", chciał móc coś przeżyć i zobaczyć. Dlatego uciekał od życia, które w efekcje błędnych wyborów mogło przypaść Mu w udziale. Pracując właśnie tak jak teraz, może odzyskać dawne marzenia.

Doceniam, że nie zaprzepaścił siebie całkowicie. Może też to właśnie to sprawiło, że zaintrygował i zauroczył mnie sobą. Jednak emocjonalne koszty takiego życia są ogromne.

Zamknięty świat

<br …


Tak w zasadzie to już 4-ty dzień mija jak wyszli poza strefy jakichkolwiek zasięgów. Ciekawa jestem co na pełnym morzu kłębi się w Jego głowie. Czy myśli o tym wszystkim co dzieje się, czy też dziać się może tu, na lądzie? Czy może jest to czas faktycznej ucieczki od problemów codzienności? Czy może w tych dniach istnieje dla Niego tylko tamto odizolowane i ograniczone burtami życie? Czy też może frustruje Go brak kontaktu ze światem zewnętrznym i jakieś poczucie odcięcia?
Nigdy o takie rzeczy nie pytałam bo uznawałam, że odpowiedzi znam. Czy zapytam teraz? Nie wiem. Teraz po prostu chcę się doszukać rzeczy, które poparły by rozsądek.

Poruszenie

<div …

Wczoraj weszli do portu w Tyne. Później napisał, że dziś będą schodzić, ale nie wracają, tylko jadą na inny statek na kilka dni do Antwerpii. Nawet mnie to nie zdziwiło, nie wywołało też żadnych emocji. Przyjęłam tą wiadomość jak informację o stanie pogody. Dziś kiedy wróciłam z pracy napisał, że dopiero przyjechał po nich kierowca z Polski, oczywiście jest zmęczony i nie może prowadzić, a oni jak najszybciej muszę być w Antwerpii więc On ma prowadzić tak długo aż dojedzie – z centralnej Anglii do Belgii, w nocy. Co za firma – już nic się dla nich nie liczy oprócz możliwości zarobienia.
Serduszko drgnęło i poczułam troskę o Niego. Jak tu się nie martwić? Przecież chodzi o mężczyznę, którego… kocham.

Oglądam kolory tęczy

<font …

Ktoś się stara. Do tej pory kiedy byli na morzu pisał raczej rzadko, no chyba że miał coś ważnego. A teraz proszę, jak tylko ma zasięg to jest SMS, o tym, że w okolicach Grecji pogoda jest śliczna, a to że w okolicach Turcji są przepiękne widoki i że zrobi dla mnie fotki. Nie powiem, podoba mi się taka postawa. Jeszcze przed wyjazdem planował, że jak będą już na stoczni to poszuka jakiejś kawiarenki internetowej, no i jest szansa, że kilka razy będziemy mogli się zdzwonić (to nawet nie chodzi o rozmowę w konretnej sprawie, ale o usłyszenie głosu – mnie to zawsze daje dużo powera).

Można pomyśleć, że to są błahe rzeczy. Ale nie w chwili kiedy jesteśmy na dwóch krańcach Europy. Teraz, to właśnie takie gesty sprawiają, że czuję swoją pozycję w Jego życiu.

Liverpool

<font …

Wczoraj wieczorem weszli do portu. Zostaną tam jakieś 4 doby i powrót do Rygi. 4 dni kiedy jest mi bliższy przez to, że kontakt jest łatwiejszy. To tak mało, a jednocześnie tak dużo.
Jak sobie szybko policzyłam do Rygi powinni wejść w okolicach 20stego. Na ten dzień także wstępnie zaplanowane było zakończenie remontu. Mam nadzieję, że po powrocie do Rygi zejdą ze statku. Już mam dosyć tego wyjazdu. Już czekam na Jego powrót.