Eko

Ile szczoteczek do zębów przeciętny człowiek rocznie wyrzuca? Bo się zużyła, bo po przebytej infekcji gardła też powinno zmienić się szczoteczkę. Moja właśnie się zużyła. Od lat używam tylko jednej firmy, a nawet jednego modelu. Dziś też już włożyłam taką do koszyka, aż wpadło mi w oko coś odmiennego. Jedna z firm wypuściła na rynek szczoteczkę ekologiczną, w 90% wykonaną z materiałów pochodzących z recyklingu, pozostałe 10% (czyli przede wszystkim włosie) wyprodukowane z zachowaniem ekologicznych standardów. Wyjęłam z koszyka tą moją zapakowaną w plastikową zbroję i wzięłam tą eko i wcale nie była droższa od innych. I tak sobie pomyślałam, że jest szansa dla planety, jest coraz więcej zamienników i dobrych wzorców. Zmiana w gospodarkach i interesach to jedno, ale my też możemy zmieniać swój mały świat, a to też bardzo ważne.

szcz

Zakupowy szok

Nie mam kiedy robić wielogodzinnych rund po galeriach. Nie wiem co w sklepach jest. Ale zazwyczaj umyślam sobie dokładnie co chcę mieć (czego oczywiście nie ma, ale to już tylko taki szczegół). Następne wyjście do opery we wrześniu. Nie kupuję z tego powodu za każdym razem nowych rzeczy. Bazuję na tym co mam, czasami dokupując coś, co potem wykorzystam wielokrotnie. We wrześniu mam zamiar założyć długą spódnicę w kolorze czerwonego wina. Ale brakowało mi góry, a wymyśliłam sobie, że dobra by była bluzka z baskinką. Weszłam dziś na bonprix (od jakiegoś czasu wpasowuję się w ich rozmiarówkę) i ku ogromnemu zaskoczeniu znalazłam satynową bluzkę z plisowaną baskinką za (uwaga!) 38 zł (wyprzedaż ostatnich sztuk). Także czekam na przesyłkę 😀

Zaskoczyło mnie też Ptasie Mleczko. Lubiłam jedynie cytrynowe (bardzo trudno dostępne), dziś kupiłam o smaku caffe frappe. I mam nadzieję, że ta edycja limitowana wejdzie na stałe do asortymentu. Jedynie mały minus za słodycz białej czekolady 😉

Sklepowe rozczarowania cz.2

<p style="text-align: …

Najpierw był problem z prezentem dla Chrześniaka Męża, teraz się okazało, że z prezentem dla dzieci mojego kuzyna też jest problem. Robimy im prezenty gwiazdkowe w podziękowaniu za ubranka, które od nich otrzymujemy. Zabawki zamówiłam 30 listopada. Do poniedziałku nic z zamówieniem się nie działo. Po mojej interwencji okazało się, że jednej rzeczy już nie ma. Ale w sumie nie do końca jestem pewna czy resztę otrzymam bo jak teraz sprawdzam ofertę sklepu to większość z mojego zamówienia jest już niedostępna. Kpina jakaś to wszystko. Także nie polecam zakupów na bebito i babyland – bo co mi po zwróconych pieniądzach jak człowiek tak trochę z ręką w nocniku zostaje.

Sklepowe rozczarowanie

<p style="text-align: …

Korzystając z zeszłotygodniowej opieki na Juniorkę, jak już pisałam, wyszukałam i zamówiłam oczywiście przez Internet prezenty dla dzieci w rodzinie już na Gwiazdkę. Ale z prezentem dla chrześniaka mojego Męża zrobił się problem. Najpierw w sobotę zadzwoniono ze sklepu, że nie ma jednej zabawki. No dobra, ale ta druga, fajniejsza była. Wczoraj wieczorem znowu zadzwoniła pani i przepraszając oznajmiła, że ta druga zabawka niestety też się wyprzedała. Niby zamówienie od producenta jedzie, ale czekać nie ma co bo oni nic nie gwarantują. Pierwszy raz zdarzyła mi się taka sytuacja. Z tego sklepu korzystałam też po raz pierwszy i… ostatni. Niby wszystko kulturalnie, ale jakoś tak wiarygodność sklep u mnie stracił.

Studium dziecięcego kapcia

<p style="text-align: …

Dziecięce buty i kapcie to frapujący temat dla mam. Z butami jakoś nam idzie, ale kapcie… z tym gorzej. Juniorka długo nie chciała zakładać tego, co w sklepach kapciami nazywają. Nosiła coś co przypominało skarpety ze skórzaną podeszwą praktycznie do 2 lat, przerobiłyśmy te dostępne w Rossmannie oraz firmy Soxo. Jest wielu zwolenników noszenia tylko skarpetek, ale w domu, który podpiwniczony jest tylko w części od podłogi najzwyczajniej ciągnie chłodem. Wiosną Juniorka dała się przekonać do kapci. Kupiłam Befado bo wszędzie ich pełno i słyszy się opinie o prawidłowym kształtowaniu stopy. Mają też modele ze sprzączką a nie tylko z rzepem, którym Mała wiecznie przyklejała się do dywanu. Mimo, że kapcie były bez palców, w związku z czym cyrkulacja powietrza powinna być lepsza, stópki zawsze były spocone. I to mi się bardzo nie podobało. Teraz kupiłam inne kapcie, również polskiej firmy posiadającej certyfikat „Zdrowa stopa” oraz PFI czyli bezpiecznych pod względem zawartych substancji chemicznych. Kapcie zapinają się na szeroki rzep, aczkolwiek dobrze schowany więc nie ma przyklejania się do dywanu w trakcie zabawy (chociaż na stronie internetowej firmy znalazłam też model ze sprzączką). W środku jest skórzana wkładka, co myślę ma kluczowy wpływ, bo mimo, że są zabudowane, to stópki Juniorki się nie pocą. W Internecie trafiłam na Slippers Family, jednak cena (blisko 100 zł) jest chyba trochę zawyżona (opinie o kapciach różne). Może skuszę się na nie później, ale na dzień dzisiejszy jestem zadowolona z tych marki MB dostępnych w CCC.

Wpis nie jest sponsorowany. Opiera się wyłącznie na moich doświadczeniach.

Chwyt marketingowy

<p style="text-align: …

Producent zmywarek z producentem tabletek zrobili promocję. Gdy kupi się zmywarkę określonej marki i ów zakup zarejestruje się na odpowiedniej stronie to otrzyma się w gratisie zapas tabletek na PÓŁ ROKU. Taka to informacja rzuca się w oczy klientowi z naklejki na zmywarce oraz z reklamy telewizyjnej. Ale jak się człowiek wczyta w inną ulotkę (na stronę rejestracyjną jeszcze nie wchodziłam i w sumie nie wiem czy skorzystam) to czytając mały druczek dowiemy się, że: owszem tabletki otrzymamy, ale dwa kartoniki po 45 sztuk co przy zużywaniu 3-4 tabletek tygodniowa ma nam dać wytłuszczone gdzie indziej pół roku. To my chyba jesteśmy brudasami bo zmywarkę włączamy codziennie, no chyba, że obiad jedliśmy poza domem. Czyli jak łatwo policzyć nam tych tabletek nie starczy na pół roku ze względu na zbyt częstą eksploatację zmywarki 😉

Idiotę zrobimy z ciebie później…

<p style="text-align: …

Drukarkowej reklamacji nastąpiła odsłona druga. Po regulaminowych dwóch tygodniach na rozpatrzenie reklamacji, gdzie miała być ujęta rękojmia za wady, drukarka do nas wróciła. Ale wcześniej było zderzenie z infolinią dla klientów znanej sieci, w której urządzenie kupiliśmy. Numer do serwisu okazuje się być jednym dla całego kraju. Pod numerem dyżuruje ktoś, kto nie może udzielić żadnej informacji, bo po prostu nie wie co się z danym sprzętem dzieje. Nie może również podać numeru telefonu do serwisu, w którym sprzęt się fizycznie znajduje bo to oni się odezwą. W dniu, w którym minęły dwa tygodnie Mąż udał się do sklepu wyjaśniać sprawę, po jakiś 15 minutach drukarkę przyniesiono (serwis jest na miejscu czy może drukarka nigdzie nie pojechała?). W domu się okazało, że problem jak był tak jest. Kolory nadal znacznie różnią się od pierwowzoru, a poziome kreski niczym na liniuszku też nie zniknęły. Drukarka znowu trafiła do serwisu. I zapewne czeka nas kolejne 2 tygodnie czekania. A drukarka jest mi potrzebna! A specjalnie wybraliśmy droższą bo miała być lepsza, wydajniejsza…

Po gwarancji rób co chcesz

<p style="text-align: …

W czasach dzikiego konsumpcjonizmu wszystko ma działać przez czas objęty gwarancją, a później… to kup pan sobie nowe. Dwa lata temu kupiliśmy nową kabinę prysznicową (wygodną, z wysokim brodzikiem, co by małego człowieka łatwo było wykąpać, oczywiście była droga – ale to przecież na całe lata się kupuje…), obecnie słuchawka odpada od węża, nie można przełączyć wody na górne dysze… i na co mi wobec tego funkcja radia, którego i tak w kabinie się nie słucha? Poprzednie drukarki (sztuk 2: bo zakupione przed zawarciem małżeństwa) oczywiście jednocześnie przestały działać (poza funkcją skanera) jak tylko wygasła gwarancja. Obecna drukarka nadal w serwisie i cisza co dalej. Ze zmywarką się upiekło ponieważ zepsuła się w ostatnim miesiącu ważności gwarancji, a zepsuła się cześć warta 800 zł (czyli gdyby było już po gwarancji naprawiać się nie opłaca bo za tą cenę to w promocji nową można dostać). A moja sąsiadka lodówkę marki Polar miała przez 40 lat…

Nabita w butelkę

<p style="text-align: …

Przypadkiem wpadła mi w ręce gazetka duńskiej sieci handlowej z pieskiem w logo, spodobało mi się dosyć spore pudełko klocków za, jak mi się wydawało, rozsądną cenę, no więc pojechałam (specjalnie) i kupiłam. Juniorka owszem bawi się tymi klockami i super, tylko klocki do kitu. Niestety mają „luzy” w wielkości, przez co często budowla jej się rozpada gdy ją podniesie, domek ciężko zbudować bo okna i drzwi są na 3 wczepy (jako jedyne w zestawie), kółka odpadają więc zbudowany pojazd szybko jej się wykoleja. Słowem: klapa zakupowa za 70 zł. A zaledwie kilka dni później w ofercie innego sklepu w podobnej cenie pojawiło się pudło klocków Wader…