Nieistniejące wspomnienie

<div …

Wszystko było zaplanowane. Zdarzyć się miało. Ale… się nie zdarzyło. I chociaż czas mija to odżałować nie mogę bo wiem, że tamten weekend był kluczem do wszystkiego.
To przez tamte lekceważenia dziś siedzę przed komputerem kontemplując po kolei każdą z liter akurat aktywnego kontaktu na GG. Nie odezwę się, nie pierwsza… nie dziś…chyba. Odpiszę za to na maile, których by nie było…

Pierogi

<div …

Wspomnienia potrafią pojawić się tak niespodziewanie. Robię coś czy o czymś myślę i nagle moja (pod)świadomość przenosi mnie w zupełnie inne miejsce mózgu/pamięci. Dzisiaj też tak było. I znalazłam się w tamtym mieszkaniu, w tamtej kuchni gdy gotowaliśmy pierogi z truskawkami i jagodami. To był taki cudny wieczór.

Pizzeria

<div style="text-align: …

Wkrótce w pobliżu mojego domu otworzą pizzerię. Przez myśl przeszło mi pytanie czy będą mieli taką, która mi zasmakuje. I wtedy przypomniało mi się coś. Miałam wtedy 12 może 13 lat. Początkowe lata transformacji w Polsce. Zawsze jak chodziliśmy na rodzinne zakupy to potem szliśmy na pizzę (do chyba pierwszej i jedynej w owym czasie pizzerii w naszym mieście). Plastikowe talerzyki i sztućce, papierowe kubki na colę i najlepsza capriciosa jaką w życiu jadłam. I to, co po latach najważniejsze – wspomnienia wspólnego czasu z rodzicami.

Film z życia

<div …

Pamięć jest zadziwiająca. Jedne zdarzenia tak łatwo ulegają zatarciu, a inne choć podobne w znaczeniu są pielęgnowane jak najcenniejsze skarby. I mimo, że mijają dni, miesiące, a później nawet lata to doskonale je pamiętam. Teraz też wróciło tyle wspomnień. Nawet nie myślałam, że zapamiętałam tyle i w takim stopniu. Pamiętam najmniejsze szczegóły, pamiętam brzmienie słów i ton głosu, pamiętam zapachy, pamiętam gesty, pamiętam spojrzenia. Każde wydarzenie z kolejnych miesięcy pamiętam tak jakby działy się wczoraj. Czasami się nimi upajam i z uśmiechem przyglądam się im jak projekcji slajdów. Niestety czasami przywołują smutek, że to już tylko wspomnienie. Ale dobrze, że są.

Zawrót głowy

<div …

Sierpniowy weekend. Wciąż ciepłe wieczory. Sympatyczny hotelik w sympatycznym miasteczku. Otwarte okno i delikatne powiewy wiatru. Ciepłe światło latarni wpadające do pokoju. Laptop i na okrągło puszczana jedna piosenka. Wsłuchani w słowa. Wpatrzeni w siebie.
I tylko ten ostatni wers… samospełniająca się przepowiednia…?!
Create your website with WordPress.com
Rozpocznij