Design a site like this with WordPress.com
Rozpocznij

Desperat

<font …

Dzwoniliśmy dziś do siebie w sumie 3 razy.  Tak bardzo prosił żebym przyjechała jutro albo następnym razem jak zawiną do Gdańska.  Powtarzał "wymyśl coś i przyjedź".  Nigdy wcześniej nie przeżywał rozłąki tak bardzo.  W zasadzie to on już nie prosi, on nalega.  Gdyby to było prostsze… przecież ja też chcę się spotkać, wtulić się w niego i zapomnieć o całym świecie.  A pewnie przyjdzie nam czekać do momentu kiedy zejdzie ze statku i będzie mógł przyjechać tutaj – to będzie prostsze do realizacji.  Tylko kiedy to będzie…?

Reklama

Dzień dobry – kocham cię

Rano wrócił na …

Rano wrócił na statek. Zadzwonił jak tylko wstałam żeby powiedzieć "dzień dobry kochanie" i całą masę miłych słów. W tym jak mówi coraz bardziej wyczuwalna jest frustracja wywoływana brakiem możliwości spotkania. Stąd bawienie się w czasie rozmowy piłeczką golfową, którą ma ode mnie. Chciał żebym słyszała jak ją odbija i wiedziała jak ważna jest dla niego każda rzecz jaką ma ode mnie.  

"Dzień dobry
Kocham cię
Już posmarowałem tobą chleb
Dzień dobry
Kocham cię
Nie chce cię z oczu stracić więc
Jeszcze więcej dzień dobry
Kocham cię
Podzielimy dziś ten ogień na dwoje
Dzień dobry
Kocham cię
To zapyziałe miasto niech o tym wie" 

Poczucie czasu

Z jednej strony czas …

Z jednej strony czas mija za szybko, ucieka. Właśnie zaczął się maj, a ja mam wrażenie jakby wczoraj był nowy rok. Życie przecieka mi przez palce, a ja wciąż nie składam dłoni żeby je schwycić. Stąd biorą się myśli, że jestem już "w tym wieku", a praktycznie nic nie mam. Z drugiej strony czas się wlecze. Minął jeden dzień, a mnie się wydaje jakby minął tydzień. Jego wyjazd nie jest nawet w połowie, a ja mam poczucie jakby minęły już całe wieki. Zabawne jak bardzo poczucie upływu czasu jest zależne od tego co robimy i o czym myślimy.

Chora z tęsknoty

Jego wyjazd …

Jego wyjazd przypłaciłam własnym zdrowiem.  😉 nieee, to nazbyt melodramatyczne nawet jak na mnie 😉 Tak się tylko śmiesznie złożyło, że apogeum mojego zapalenia gardła przypadło na dzień jego wyjazdu do Antwerpii. Pierwszą ciszę na morzu z owego miesiąca mam już za sobą. Wysoka temperatura spowodowała, że oprócz dolegliwości bólowych nic do mnie nie docierało. Jednak jak tylko poczułam się lepiej to i bardziej mi go brakowało. Może właśnie przez chorobę i chęć by to on był wtedy moim poczuciem bezpieczeństwa. Na szczęście kilkadziesiąt godzin spędzili w Gdańsku więc mogłam się cieszyć jego zainteresowaniem. Teraz są w drodze do Anglii. Najważniejsze, że udało nam się porozmawiać. 8 minut rozmowy może dać tyle powodów do uśmiechu i uspokoić tęsknotę.

Pierwszy krok

CV i list motywacyjny…

CV i list motywacyjny uzupełnione, dyplomy pokserowane czyli zabieram się na poważnie za szukanie nowej pracy. Tak sobie myślę, skoro i tak chcę zmienić pracę to może powinnam zrobić to radykalniej i skoczyć na głębokę wodę? Mogłoby to być dobrym bodźcem dla nas obojga, ale z drugiej strony na chwilę obecną byłby to skok na główkę w nieznanym terenie. Kiedyś mnie albo jemu przyjdzie radykalnie zmienić pracę, ale najpierw inne sprawy muszą się ułożyć. Czyli wszystko w swoim czasie. A ten czas nadejdzie. Teraz trzeba się wyrwać z miejsca, w którym nie ma sensu dłużej być.

Równowaga

Znowu jest tak jak …

Znowu jest tak jak powinno. Spokój, uśmiech, pozytywne myślenie, wspólne marzenia i to poczucie pewności bycia ważną i kochaną.

W ostatnich dniach przypomniało mi się jak jeszcze w czasie studiów wróciłam do domu w czasie przerwy w zajęciach żeby móc z nim porozmawiać przez godzinkę czy dwie. Pamiętam, że była wczesna wiosna. Pamiętam jak wracałam po tej rozmowie na uczelnię. Były godziny szczytu, wokół tłumy spieszących się ludzi, patrzących przed siebie i nie widzących niczego. A ja chłonęłam każdą sekundę, dostrzegałam najmniejsze rzeczy i uśmiechałam się do siebie, do ludzi, do świata. Szłam i po prostu uśmiechałam się (bez powodu, a może właśnie z powodu). Chyba znowu zaczynam się tak czuć 🙂

Złodzieje czasu

Wtorek – nasz czas. …

Wtorek – nasz czas. Byliśmy, rozmawialiśmy, opowiadaliśmy. Tego wszystkiego tak bardzo potrzebuję. Ale oczywiście bylo za krótko, oczekiwałam, że mój czas będzie dłuższy. Zmieniłam się bo już nie przyjęłam tego tak po prostu do wiadomości. Od razu powiedziałam jak widzę sprawę. W ten sposób znowu został liźnięty poważny temat. On rozumie moje racje, przeprasza i obiecuje poprawę. Mam nadzieję, że włoży w to wszystko jeszcze więcej wysiłku przecież mówi, że mu zależy, że będzie walczył. Nie chcę gwiazdki z nieba, chcę tylko mieć poczucie spełnienia…