Design a site like this with WordPress.com
Rozpocznij

Niespokojna

<font …

Najpierw nie mogłam zasnąć, a potem budziłam się co jakiś czas.  To pewnie przez ten upał, ale jakaś podenerwowana też jestem.  Wczoraj wieczorem On przesłał mi SMSa z prośbą od B. żebym się do Niej odezwała na gg bo ma do mnie sprawę.  Tak oczywiście zrobiłam.  Tylko, że Ona mi nie odpowiedziała i w końcu nie wiem o co chodziło.  A jeszcze dzień wcześniej miałam ochotę się do Niej odezwać i odnowić kontakt, ale doszłam do wniosku, że lepiej nie, bo pojawiam się w Jej życiu i znikam, robiąc tylko zamieszanie.  Przecież było by tak jak w zeszłym roku, że dopóki jest w Warszawie to możemy rozmawiać, ale gdy wróci do domu kontakt się urywa.

Dziś 8 lipca.  20 dni na jakie zaplanowany był wyjazd minie we wtorek.  O powrocie nie napisał jeszcze ani słowa, więc w firmie pewnie dobrze zrobili, że bilety zabukowali im na 16-stego bo robota się widać przedłuża.

Reklama

Test wytrzymałości

<font …

Nawet nie nosiło mnie jakoś tak strasznie.  W ciągu dnia kilka razy włączyłam telefon żeby sprawdzić wiadomości.  Oczywiście była wiadomość od Niego.  Chciał się podroczyć, tylko trochę mu to nie wyszło.  Co też szybko mu uświadomiłam, odrobinę się odgryzając.  W gruncie rzeczy nie byłam na Niego zła, zrobiłam to bardziej na przekór, bo mój nastrój nie sprzyjał dziś droczeniu się.  Wieczorem włączym telefon na dobre.  Mogłabym powiedzieć, że ten dzień ciszy, jaki sobie zaplanowałam, przeżyłam całkiem dobrze.  Tylko co to była za próba, skoro cały czas wiedziałam, że jak tylko włączę telefon to wszystko wróci do normy bo On będzie po "drugiej stronie".  Zupełnie inaczej byłoby gdybym wiedziała, że Jego już nigdy nie będzie.  Czyli to co zrobiłam nie miało większego sensu.  Chyba mam za dużo wolnego czasu i zaczynam wymyślać.

Mailing

Dzień dziś okazał …

Dzień dziś okazał się mailowy.  Gdy odpisywałam J. wiedziałam, że dostanę coś w odpowiedzi.  I się nie myliłam.  Nie odpowiedziałam przecież na najbardziej nurtujące ją pytanie.  I nie odpowiem – bo po pierwsze jest to moja sprawa, a po drugie pozostawienie J. w niepewności to najlepsze rozwiązanie.

Pod wpływem tego wszystkiego odkryłam znowu swój egoizm, przez który zapędziłam się sama w kozi róg.  Jestem na takim etapie, że nie chcę dać jej szansy by poczuła, że wygrała bo ona postępuje w taki sposób, że nie zasługuje na to co ma.  Ale z drugiej strony w takich chwilach mam dość  tych wszystkich przepychanek, które mogą nigdy się nie skończyć.  I wtedy pojawia się maleńka myśl o zawróceniu z drogi, którą idę.

Na miły koniec dnia dostałam maila od Niego.  Zerwał się wcześniej z pracy żeby pójść do kawiarenki internetowej.  Niestety tam zastał same utrudnienia bo, nikomu niczego nie wypominając, to tylko Odessa.  Chciał wejść na gg albo czata i pogadać, a skończyło się na napisaniu maila.  Ale i tak się bardzo cieszę.  Najpierw się zdziwiłam, że na poczcie jest coś od Niego, ale jak otworzyłam to był już tylko uśmiech i rozrzewnienie.  W odpowiedzi dostał ciepłego – pocieszająco – rozweselająco – przytulającego SMSa.

Nowy azyl

Przy okazji …

Przy okazji spotkania z przyjaciółkami poznałam kawiarnię, w której wcześniej nie byłam.  Świetne miejsce, niby w centrum miasta, a oddalone od ulicznego gwaru i przetaczających się tłumów.  Gotyckie mury nadają odpowiedniego nastroju, jest cicho i przytulnie, można maksymalnie skupić się na tej drugiej osobie.  Miejsce w sam raz dla nas.  Następnym razem Jego tam zabiorę.

Jedność dusz

Od Jego wyjazdu …

Od Jego wyjazdu minął prawie tydzień.  Emocje związane z odczuwaniem Jego braku powoli ulegają stonowaniu.  To dobrze, bo ekstramalna tęsknota jaka towarzyszy pierwszym dniom nie pozwala normalnie żyć.  Poza tym czuję, że Jego myśli i marzenia są blisko.  To tak, jakby Jego cień był przy mnie.  Wystarczy zamknąć oczy, a przytuli mnie.  Do tego odpowiednie smsy w odpowiednim czasie, szczególnie że nie wiedział co działo się w weekend.  Tego wszystkiego było mi trzeba.  Jedność dusz…   

Zabawa zapałkami

Znowu zaczęłam …

Znowu zaczęłam szukać jej obecności w wirtualnym świecie.  Znowu chcę wiedzieć co robi… może to też ewentualna chęć odegrania się i zabawienia jej kosztem.  Moja opinia o niej jest tak negatywna, że już bardziej chyba nie może być.  Z trudem dostrzegam jakiekolwiek pozytywne cechy (jedyne co mogę jej oddać to to, że była przy Smerfiku gdy rok temu miał operację).  Ale po ostatnich wydarzeniach to chyba nawet nią pogardzam.  A jednak wczoraj ją znalazłam.  Dziś nie zobaczyłam tam nic, poza stosem błędów ortograficznych.  Ale wcześniej już tyle razy poraniłam się na opisach, które jak groty strzał wycelowane były we mnie.  W tej chwili za którymś razem może stać się podobnie.  To dlaczego zapisałam jej numer na zapasowym koncie?  To tak, jakbym sama chciała się pokaleczyć.  To chore. Bo na licho mi wiedzieć co robi, co myśli?  Dowartościowywać się nie muszę.  Znam swoją wartość.

Rosnący apetyt

Wczoraj …

Wczoraj zauważyłam jak czas, który jesteśmy razem zmienił moje uczucia do Niego.  Na początku, spotkanie dawało mi "nasycenie".  Mogłam nawet przez kilka dni się z Nim nie kontaktować, bo zadowolenie czerpałam z zapasów pozytywnych uczuć jakie porobił mój umysł w trakcie gdy byliśmy razem.  Teraz jest odwrotnie.  Spotkanie nakręca spiralę pragnień i potrzeby odczuwania Jego bliskości.  Gdy zostaję sama to dopiero wtedy czuję jak bardzo potrzebuję czuć Jego dotyk, słyszeć głos… 

Zimna woda

<p …

Wrócił.  Teraz jak widmo wisi nade mną tamta wiadomość i szczegóły jakie muszę jeszcze poznać.  Czasami myślę, że wolę nie wiedzieć bo boję się, że wtedy mogę zacząć poważnie zastanawiać się nad tym czy dobrze robimy.  Ale muszę to wiedzieć, pewnie jutro dowiem się wszystkiego.  Już wiadomo, że w przyszłym tygodniu znowu wyjedzie na jakieś 20 dni. Poczułam się tak jakby ktoś wylał mi kubeł zimnej wody na głowę.  Nie było go 1,5 miesiąca i teraz ma tylko tydzień wolnego!  O wspólnym pójściu na imprezę do mojej przyjaciółki mogę tylko pomarzyć.  Tydzień… nawet nie poczuję, że był.  Jak długo jeszcze da się tak żyć?

On/Off

Są sytuacje, w …

Są sytuacje, w których potrafię odciąć emocje.  To tak jakbym znalazła wyłącznik światła we własnym sercu i mózgu.  Całą swoją energię koncentruję na tym żeby nie czuć i nie myśleć.  I udaje mi się.  Na ślubie też mi się udało.  Tylko w dwóch momentach traciłam kontrolę – gdy po przysiędze biły dzwony i w czasie komunii gdy dziewczyna śpiewała przepiękną pieśń o miłości – wtedy gardło się zaciskało, oczy piekły od łez, a myśli zaczynały napływać.  Ale przetrwałam.  Dopiero po powrocie do domu odczułam ile kosztowało mnie utrzymanie emocji w ryzach.  Poziom koncetracji opadł i potwornie rozbolała mnie głowa.

Płomień

Tamta wiadomość …

Tamta wiadomość tkwi jak zadra w moim umyśle.  Co powoduje, że jeszcze trzymam go trochę na dystans.  Trochę, bo czas i proces oswajania myśli przynoszą efekty.  Caraz łatwiej przychodzi mi traktowanie go jako odrębnej, autonomicznej osoby, która nie odpowiada za nią.  Ale to co mnie dziś zastanowiło – to myśl, która pojawiła się zupełnie przypadkowo.  Chęć potraktowania go egoistycznie i przedmiotowo.  Miałam ochotę wykorzystać to jak działa na mnie jego fizyczna bliskość.  Sprawić sobie nim przyjemność bez szukania wyższych uczuć.