Pierwszy krok

CV i list motywacyjny…

CV i list motywacyjny uzupełnione, dyplomy pokserowane czyli zabieram się na poważnie za szukanie nowej pracy. Tak sobie myślę, skoro i tak chcę zmienić pracę to może powinnam zrobić to radykalniej i skoczyć na głębokę wodę? Mogłoby to być dobrym bodźcem dla nas obojga, ale z drugiej strony na chwilę obecną byłby to skok na główkę w nieznanym terenie. Kiedyś mnie albo jemu przyjdzie radykalnie zmienić pracę, ale najpierw inne sprawy muszą się ułożyć. Czyli wszystko w swoim czasie. A ten czas nadejdzie. Teraz trzeba się wyrwać z miejsca, w którym nie ma sensu dłużej być.

Równowaga

Znowu jest tak jak …

Znowu jest tak jak powinno. Spokój, uśmiech, pozytywne myślenie, wspólne marzenia i to poczucie pewności bycia ważną i kochaną.

W ostatnich dniach przypomniało mi się jak jeszcze w czasie studiów wróciłam do domu w czasie przerwy w zajęciach żeby móc z nim porozmawiać przez godzinkę czy dwie. Pamiętam, że była wczesna wiosna. Pamiętam jak wracałam po tej rozmowie na uczelnię. Były godziny szczytu, wokół tłumy spieszących się ludzi, patrzących przed siebie i nie widzących niczego. A ja chłonęłam każdą sekundę, dostrzegałam najmniejsze rzeczy i uśmiechałam się do siebie, do ludzi, do świata. Szłam i po prostu uśmiechałam się (bez powodu, a może właśnie z powodu). Chyba znowu zaczynam się tak czuć 🙂

Złodzieje czasu

Wtorek – nasz czas. …

Wtorek – nasz czas. Byliśmy, rozmawialiśmy, opowiadaliśmy. Tego wszystkiego tak bardzo potrzebuję. Ale oczywiście bylo za krótko, oczekiwałam, że mój czas będzie dłuższy. Zmieniłam się bo już nie przyjęłam tego tak po prostu do wiadomości. Od razu powiedziałam jak widzę sprawę. W ten sposób znowu został liźnięty poważny temat. On rozumie moje racje, przeprasza i obiecuje poprawę. Mam nadzieję, że włoży w to wszystko jeszcze więcej wysiłku przecież mówi, że mu zależy, że będzie walczył. Nie chcę gwiazdki z nieba, chcę tylko mieć poczucie spełnienia…

Dobry dzień

Pieniądze szczęścia …

Pieniądze szczęścia nie dają. I to jest święta prawda. Jednak wiele ułatwiają. O ile nasze życie byłoby prostsze, gdyby któreś dysponowało większą gotówką. Zniknęłyby prawie wszystkie przeszkody, a te, które by zostały też byłyby łatwiejsze do pokonania. Cóź, na razie pozostaje szukać innych rozwiązań.

Moje Kochanie mnie dziś przestraszyło. Wracając z firmy zasnął za kierownicą. Obudził się gdy był na środku przeciwległego pasa. Całe szczęście, że z przeciwka nic nie jechało. Po powrocie ze statku właściwie jeszcze nie odespał i teraz wychodzi całe zmęczenie. Strach myśleć co mogło się stać.

Mamy za sobą kolejną rozmowę. Teraz już taką normalną. Ale mówiliśmy też o zazdrości. Powiedział, że domyśla się tego co ja czuję w tej kwestii. Dobrze, że zdaje sobie z tego sprawę. Moje samopoczucie wraca do normy, a nawet może zacznie zwyżkować. Spokojnie mogę powiedzieć: to był dobry dzień (wyłączając oczywiście wyżej opisane zdarzenie).

Siła przekonywania

<font …

Rozmowy, rozmowy, rozmowy. Sytuacja robi się coraz bardziej opanowana. Może to wrażenie chwilowe, bo najbliższe dni mogą jeszcze dać się we znaki, ale ważne że normalność już pojawia się na horyzoncie. Stany, takie jak teraz, są wyniszczające psychicznie. Dopadł mnie skrajny realizm wzmocniony zazdrością o możliwość bycia blisko niego.  Jedynie on może wyciągnąć mnie z tego kryzysu. Wspólna przyszłość to nasz cel – sposób jego osiągnięcia nadal jest nieokreślony. Ale on przekonuje do wiary w marzenia. A ja chcę wierzyć w jego słowa.

Niespodziewanie

napisał dziś, że …

napisał dziś, że wróci wcześniej. Jeszcze dokłanie nie wie kiedy, ale do końca tygodnia wróci do domu. "Do domu" – te słowa mają dla mnie więcej znaczeń niż dla niego. Zaskoczył mnie ten sms, ponieważ z rejsami z reguły jest tak, że trwają dłużej od założonego planu. W słowach można było wyczuć, że się cieszy, a ja cieszę się trochę mniej. To okrutne wobec niego, a egoistyczne z mojej strony, ale chyba wolałabym żeby wrócił dopiero po świętach. Teraz, kiedy jestem już na etapie spokojnego czekania jeszcze 2 tygodnie nie zrobiłyby wielkiej różnicy. A w święta byłoby mi łatwiej…

*****

Ludzik pisał dziś sprawdzian po szóstej klasie. Oddalona o 150 km, siedziałam w komisji na tym właśnie sprawdzianie i myślałam o niej, gdzieś tam również otwierającej test. Po naszych uczniach widać było zdenerwowanie. A ja zastanawiałam się czy jej ktoś pomógł zmierzyć się ze stresem, był wsparciem i pomocą w powtórkach…?

Akceptacja

Przy każdym wyjeździe w …

Przy każdym wyjeździe w końcu przychodzi taki moment kiedy akceptuję rozłąkę. Przyzwyczajam się do tego stanu, a czasami nawet dochodzę do fazy pt: "wszystko mi jedno" (chociaż to ostatnie to wcale nie jest stan pogodzenia, tylko usilna próba przekonania samej siebie, że to wszystko nic nie znaczy). Właśnie dotarłam do portu zwanego "akceptacją". Nie ma już szaleństw powodowanych brakiem opanowania tęsknoty. Jest spokój. A może to tylko z powodu kwietnia? Przecież w kwietniu wróci.

Nordenham

Nordenham to …

Nordenham to niemiecki port na Morzu Północnym. Dziś w nocy weszli do portu. Zasięg w końcu jest stabilny. Od wczorajszego wieczoru dostałam już 3 smsy od niego. Uspokoiłam się bardzo. Nie wymyślam już niestworzonych teorii, że już mu nie zależy – że też coś takiego w ogóle może mi przyjść do głowy?! Ale teraz widzę jak bardzo potrzebuję jego słów, pewności że o mnie myśli. W ten sposób zaspokoił moje psychiczne potrzeby i znowu się uśchmiecham.