Krąg wtajemniczenia

Uświadomiłam …

Uświadomiłam sobie, że moje otoczenie dzieli się na wąskie grono wtajemniczonych w to, że jestem z nim, na takich którzy wiedzą, że jestem z kimś ale nie wiedzą kto to jest i na całą resztę. Doszłam też do wniosku, że tak naprawdę o czym rozmawiać, jest tylko z tymi wtajemniczonymi. On w dużym stopniu determinuje moje życie. W ten sposób tematy do rozmowy z całą resztą szybko się kończą. A z wtajemniczonymi mogę rozmawiać absolutnie o wszystkim, to i o tzw. niczym rozmawia się jakoś prościej mogąc płynnie przechodzodzić od spraw związanych z nim do innych tematów.

Horoskop w międzyczasie

Ja mam nadmiar …

Ja mam nadmiar wolnego czasu, a on cierpi na jego brak. Efekt jest taki, że mamy mało czasu dla siebie. Mamy go jedynie tyle, że starcza na krótką rozmowę. Ale dobre i to. Czekając na niego zaczełam czytać horoskopy. Czas sobie wypełniłam. A na początku roku stało się już normalnym, że szukam aprobaty dla istnienia naszego związku. Tak jakbym w horoskopach zamieszczanych na stronach popularnego portalu miała znaleźć odpowiedź na pytanie: "czy on i ja mamy wreszcie zaryzykować i zerwać z dotychczasowym życiem, by oddać się tylko i wyłącznie naszemu związkowi?" Ot, takie noworoczne pytania. A przecież wierzę w naszą w przyszłość.

Lenię się

Po tym jak mój …

Po tym jak mój facet stwierdził, że mój kaszel przypomina szczekanie rotweilera uprosił mnie żebym poszła do lekarza zanim dostanę jakiegoś zapalenia płuc. I tym sposobem jestem na zwolnieniu lekarskim. Nawet cieszę się z wolnego bo nie chciało mi się wracać do pracy.

Szkoda tylko, że on pracuje. Na szczęście nie wyjechał, tylko pracuje na miejscu w firmie. No, ale gdyby też miał wolne mielibyśmy dużo więcej czasu dla siebie.

Kiedyś pomiędzy wyjazdami miał wolne. Teraz coraz częściej pomiędzy jest praca na miejscu. No fajnie bo to znaczy, że firma się rozwija i ma coraz więcej zleceń. A to oznacza, że praca tam jest pewniejsza. Nie wiem czy sam by z niej zrezygnował. Czyli wychodzi na to, że w razie decyzji o wspólnym zamieszkaniu to ja powinnam się przeprowadzić… i tu pojawia się mały problem – nie chce zostawiać tego wszystkiego co mam tutaj, bo kiedy on wyjedzie do pracy to ja zostanę tam zupełnie sama. 

W klatce

<font …

Rano dostałam od niego smsa, w którym martwił się o mnie i moje zdrowie. Ale chciałam się złościć to i się złościłam – głupia jestem. Od kilku dni chciał zadzwonić, ale nie dawałam mu możliwości. Dziś wreszcie dałam mu szansę. Jednak nic nie działa na mnie tak kojąco jak jego głos pełen troski, czułości i miłości. Tego mi było trzeba by móc się uspokoić choć na trochę.

A dlaczego tak reaguję na świąteczno-sylwestrowy tydzień? Miotam się jak dzikie zwierzę? Odpowiedź jest prosta: nie radzę sobie z uczuciem bezradności, że nie mogę spędzić tego czasu z nim. Tęsknię za nim i chciałabym żebyśmy byli razem. Ale wiem, że jeszcze długo tak nie będzie, o ile w ogóle kiedyś spełnią się nasze marzenia o wspólnym mieszkaniu. On ma zobowiązania, a i mnie ciężko jest wyrwać się z mojej złotej klatki.

A teraz oby do nowego roku. Wtedy świat znormalnieje i myśli wrócą na właściwe tory. Przecież liczy się tylko świadomość wzajemności tego uczucia.

Nicość

<font …

Jeszcze wczoraj tyle chciałam napisać. Chciałam złościć się na niego. Ale przez to choróbsko nie chciało mi się jednak włączyć kompa. Czasami go nie rozumiem. A może chciałabym 100% wyłączności, kiedy wiem, że mieć jej nie mogę. I czy mężczyznę można rozumieć do końca? Tak często przecież sama nie rozumiem siebie. A może dziś już nie mam tyle do napisania bo on wrócił do domu, to i mój świat wróci do wyczekiwanej normalności. Rozumiem dlaczego pojechał, tak rzadko ma szanse tam być. Tylko, że ja czułam się odsunięta. A im częściej tak czułam tymbardziej wyobraźnia podpowiadała wizję, że ona przekona go do siebie. Choroba zwiększyła potrzebę czułości i bycia najważniejszą. Smsy od niego, jak dla mnie, przychodziły zbyt późno. I mimo, że była w nich czułość to we mnie wywoływały one jedynie złość. W nocy chciałam mu zrobić awanturę, że mnie lekceważy to niech nie pisze teraz, że chciałby być przy mnie. Ale dałam sobie spokój. A co ja robiłam przez te dni? No właśnie… nic… telefon włączałam w połowie dnia, strzałki ignorowałam, smsów nie pisałam gdy nie musiałam.

Dziś wpadłam w nicość, w głowie pustka, już nie potrafię wyrazić tego wszystkiego tak płynnie jak chociażby jeszcze wczoraj. Znowu jem kolację przy komputerze, zawinięta w koc (bo przecież nadal chora), czekam na niego. Nie wiem czy będzie bo przecież się nie umówiliśmy, nawet nie wie czy będę. Jak się pojawi będę szczęśliwa. Gdy jednak go nie będzie znowu poczuję się zapomniana.

Ani zdrowe, ani wesołe

Przed wyjściem na …

Przed wyjściem na wigilię oczywiście się poryczałam, że jest tak, a nie inaczej. Napisałam do niego smsa żeby dać mu do zrozumienia co czuję. Odpisał, że mam nigdy nie mówić, że takie dni jak obecne oddalają nas od siebie bo stwierdził, że tak nie jest, a przede wszystkim nie pozwoli by coś nas oddalało od siebie. Napisał też, że pragnie by następne święta spędzić ze mną. Właśnie to chciałam usłyszeć – czy taka chęć to już egoizm?

Na wigilii jakimś cudem obeszło się bez życzeń, których tak nie chciałam usłyszeć, dzięki temu było przyjemniej. Dziś chrzciny Martyny, ale nie mogłam pójść bo od wczorajszego wieczoru mam podwyższoną temperaturę. I tak siedzę sama w czterech ścianach. Smutno trochę, ale nawet nie mogę myśleć za dużo bo głowa za bardzo boli. Kochanie zadzwoniło żeby poprawić mi trochę humor i powiedzieć, że myślami jest zawsze blisko. W takich związkach jak nasz takie zapewnienia są bardzo ważne. Bo jak inaczej okazać troskę na odległość.

Bez entuzjazmu

Jak wreszcie …

Jak wreszcie doczekałam się tygodnia wolnego od pracy to złapało mnie przeziębienie. Za 2 godziny kolacja wigilijna. W tym roku będzie jeszcze smutniej i więcej łez się poleje. Smutek po śmierci babci swoim kwileniem będzie wypełniać mała Martynka, ale serce gdzieś będzie się zaciskało. Znowu usłyszę życzenia dobrego męża itp. od moich ciotek. Moja mama wymownie na mnie spojrzy, a ja domyślę się jej myśli, które będą krzyczały – zmądrzej wreszcie i zostaw go. A ja będę tęsknić za nim. Może dzięki temu, że zobaczyliśmy się jeszcze przed świętami będzie mi łatwiej przetrwać, ale tęsknota pozostanie. Tęsknota i pragnienie spędzenia świąt z mężczyzną, którego kocham. Z drugiej strony pojawiać się będą myśli: co on teraz robi, czy się uśmiecha, może też właśnie dzielą się opłatkiem, czy może ten magiczny wieczór właśnie ich za sobą łaczy, pojawi się nuta zazdrości. Trudne to będą dni…

Zwyczajnie niezwyczajna normalność

<font …

Piotr wracał ze Szczecina i wpadł na pomysł żeby przyjechać do mnie. Jego przyjazd pozmieniał troche moje plany spotkania z koleżankami, bo spotkanie zmieniło swój charakter, no i musiały się po pewnym czasie taktownie zmyć. Ale nie potrafiłam mu odmówić tego przyjazdu. Przy okazji się poznali. On jest wspaniały. Przyjechał żeby dosłownie przez 3 godziny być blisko mnie. Dla niego nie ważne było, że przez połowę tego czasu mógł jedynie trzymać mnie za rękę. Ważne było, że mógł być, że mógł mnie zobaczyć, przytulić i że mógł być częścią mojego życia. Właśnie za to go kocham. Kiedy siedzieliśmy tam w piątkę poczułam nagle taką normalność – że są moje przyjaciółki i jest mój ukochany, że razem się śmiejemy, rozmawiamy, że jest tak jak powinno być zawsze, byłam szczęśliwa, że jestem tam także z nim. Gdy zostaliśmy sami były pocałunki, romantyczny wieczorny spacer i chłonięcie każdej wspólnej sekundy. Jestem szczęśliwa, czuję całą naszą miłość – uwielbiam się tak czuć 🙂