Uspołecznianie…

Odkąd „przyjaciółka” Juniorki poinformowała ją, że jak nie zrobi za nią zadania to ją pobije to Juniorka jest jeszcze bardziej wycofana. Ostatnio przyznała, że ta koleżanka jej dokucza i nie pozwala na kontakt z innymi dziećmi z klasy. Znając brata tej dziewczynki przypuszczałam, że mogą z nią być problemy, ale nie sądziłam, że tak szybko aż takie. W zerówce gdy zaczęły się razem bawić miałam więc duże obawy i próbowałam uzmysłowić Juniorce, że są też inne dzieci, ale zabronić kontaktu też nie chciałam bo wiem jaką trudność w nawiązywaniu kontaktu ma Juniorka. Jak widać może to był błąd… teraz Juniorka chciałaby do innych, ale obawia się reakcji „koleżanki”. A to, że chciałaby też nie oznacza, że potrafi ten kontakt nawiązać.

Wczoraj na terenie naszej szkoły organizowany był festyn dla dzieci. Gdy Juniorka upewniła się, że zaborczej koleżanki nie będzie to zdecydowała się pojechać, inne dzieci z klasy też się wybierały. Nie lubię takich imprez, ale skoro dziecko chce to pojechałam. Gdy Juniorka zobaczyła ile jest dzieci, których nawet nie zna (impreza była dla dzieci z całej gminy) od razu się zablokowała. Obeszłyśmy teren, kilka dziewczynek z jej klasy było, ale nie reagowała. Zdecydowała się stanąć w kolejce po balon. Wybrała by Pani zawiązała dla nie zielonego dinozaura. Niestety balon nie przetrwał do końca, sam z siebie pękł w jednej części, reszta zaczęła się rozwijać i w dwie minuty było po wszystkim. Wypełniłyśmy kupon na loterię, na której też nie miałyśmy szczęścia. Za to trafił jej się lód truskawkowy, a ten smak bardzo lubi. Namawiałam ją do ozdobienia doniczki do kwiatka. Wystarczyło usiąść przy stoliku i robić swoje. Ale stwierdziła, że boi się tych dzieci. Ruszyłyśmy więc zrobić kolejną rundę po terenie. Dmuchańce, na które się nastawiła całkowicie odpuściła. Może dlatego, że non – stop były przy nich długie kolejki. Chodząc przyglądała się zabawom prowadzonym przez animatorki. W końcu zdecydowała się na grę w klasy (ta nie cieszyła się zainteresowaniem). Podeszliśmy znowu do doniczek. Już teraz chciała. Widać wygrała miłość do kwiatków ponieważ wraz z doniczką dostawało się begonię lub turka. Dumna, z kwiatkiem w ręku, zaprowadziła mnie do kolejki do Bubble Tea. A, że kolejka była spora i przy grach w rozmiarze xxl to Juniorka wróciła do gry w klasy. Tam przez chwilkę pobawiła się z Mają (ale chyba tylko dlatego, że Maja ją zauważyła i zaprosiła do wspólnej gry). Samej trudno jej wyjść z inicjatywą. Pomachała do Kuby i podobno do Mariki. Dopiero łapać bańki mydlane poszła między dzieci. Może jakby impreza trwała jeszcze 2 godziny to może by się rozkręciła, ale niestety to był koniec. Z mojej perspektywy wyjazd wypadł słabo, z perspektywy Juniorki jednak było fajnie i była zadowolona, że pojechała.

Między innymi z tych powodów przyda się Juniorce psycholog.

Create your website with WordPress.com
Rozpocznij