Dinozaury

Wirus, który nas dopadł jest dziwno objawowy, ale wrednie wymęczający. Juniorka trzeci dzień praktycznie nie je… wczoraj dopadły ją dolegliwości żołądkowo – jelitowe. Ale nic nie jest nasilone, takie to wszystko sporadyczne, przez co już nie wiadomo czy wymyśla, czy to na tle nerwowym. Chociaż końcówka zeszłego tygodnia i dla mnie była ze słabym apetytem i jakimiś dziwnymi zawrotami głowy. W każdym razie uwaga skupiona jest na dziecku i próbach polepszenia jej stanu.

Celebracja 10tej rocznicy ślubu została odnotowana, ale bez szałów i wowów. Kieliszeczek z toastem wzniesiony w łóżku przed telewizorem. Było miło, ale może to drugie podeście do 10tki będzie lepsze bo wypadnie w długi, czerwcowy weekend.

Ale w zasadzie to o czym innym chciałam. Gdy Juniorka dowiedziała się, że jesteśmy 10 lat po ślubie zapytała: a to ile wy macie lat? 20? Chcielibyśmy. 30? Chcielibyśmy. 40? W sumie, równe 40 to też jeszcze chcielibyśmy mieć. 50? Zapytała już prawie piszcząc z przerażenia. Na szczęście do 50 jeszcze obojgu coś tam brakuje. Niby wie ile mamy lat, ale widać nie uzmysławia sobie tego na taśmie czasu. Bywało, że pytała czy żyliśmy w latach 90tych. I na odpowiedź, że tak reagowała wielkimi oczami 😉 jakbyśmy byli z czasów kamienia łupanego 😉 Ale tak to widać jest jak rodzinę zakłada się ciut później niż rówieśnicy 😉

Photo by Andre Furtado on Pexels.com
Create your website with WordPress.com
Rozpocznij