Święta i po

Święta jak zawsze przyszły i poszły. Chociaż udało się jednak zorganizować je bez spiny. Się posprzątało, może nie jakoś świątecznie, może bardziej zwyczajnie, w każdym razie tak, żeby było schludnie. Potrawy przygotowane w bardzo ograniczonej ilości: jajka faszerowane, tradycyjna sałatka warzywna i schab w sosie starczyły jeszcze na dziś. Mimo, że tylko śniadanie wielkanocne spędzaliśmy przy wielkim, rodzinnym stole u Szwagierki. Ciast zostanie na dłużej, trzy ciasta na cztery osoby to dużo za dużo. Święta mają w sobie coś takiego, że apetyt się człowiekowi zmniejsza 😉 Na święconkę Mężu pojechał motocyklową… z kolegami przez co zajęło im to 2,5 godziny. Ale już się nie złoszczę, że tak się wyrwał oczywiście z domu ponieważ w niedzielę i dziś wyręczył mnie w porannym wyjściu z małym psem. Stół miał zdobić koszyczek przygotowany przez Juniorkę na zajęciach plastycznych, ale w końcu zatrzymała go w swoim pokoju.

Także Święta generalnie na domowo. Przy rozwożeniu pizzy 😉 w grze Cztery sery, na wypadzie do kina (czy naprawdę muszę chlipać na każdej bajce dla dzieci?) i na spacerach i zabawach z czworonogami. Udało się zatem trochę odpocząć.

A dziś w naszej miejscowości nowy proboszcz chodzi po… kolędzie… 😉

Create your website with WordPress.com
Rozpocznij