Perspektywa zbieżno – rozbieżna

Trudno w to uwierzyć, ale w nadchodzący wtorek znowu idę na pogrzeb, czwarty już w tym roku. Na wesele idziemy w czerwcu.

W pracy bez większych zmian, wciąż kocioł. A do tego rodzice zerówkowiczów, którzy zrobili dym o przerwę świąteczną.

Święta już za tydzień. Czego u mnie w żaden sposób nie widać. Ostatnio oświadczyłam mojej Mamie i Mężowi, że ze świątecznych dni interesuje mnie tylko możliwość odpoczynku, nawet nie mam ochoty na żadne specjały do jedzenia poza upieczeniem murzynka do kawy. Mama tylko dziwnie spojrzała. Mężu stwierdził, że on też nie musi jeść nic specjalnego, tylko się posprząta. I tu się zjeżyłam bo każde takie stwierdzenie odbieram jako przytyk w moją stroną, ale co denerwuje to to, że Małżu nie pomoże przy sprzątaniu tak po prostu, bo tu mieszka, tylko robi to z obrazą czy złością. A znając życie aż do soboty wielkanocnej będzie bardzo zajęty uprawą pola pod sianie kukurydzy itd. itp.

Czekam. Choć już sama nie wiem co może sprawić, że poczuję się naprawdę wolna mentalnie, wypełniona radością i odprężona.

Photo by Anthony DeRosa on Pexels.com
Create your website with WordPress.com
Rozpocznij