Grudniowe świętowanie

W związku z tym, że klimatu Świąt w tym roku nie czułam to poczytałam sobie o grudniowych świętach sprzed wieków. O Saturnaliach obchodzonych w starożytnym Rzymie od 17 do 23 grudnia, dorocznym świecie ku czci boga rolnictwa – Saturna. Było to święto pojednania i równości. Zawieszano wówczas prowadzenie wszelkiej działalności gospodarczej, niewolnicy świętowali na równi z wolnymi. Saturnowi składano ofiary, a orszaki weselących się ludzi zmierzały przez całe miasto na uczty i zabawy. Ojców rodzin obdarzano podarkami – głównie woskowymi świecami i glinianymi figurkami. O kulcie irańskiego boga Mitry, którego urodziny świętowano 25 grudnia i związanym z nim Sol Invictus. I o naszych słowiańskich Szczodrych Godach, których pierwszym punktem obchodów był Szczodry Wieczór w nocy z 21 na 22 grudnia. Jedzono wtedy 12 różnych potraw, które symbolizowały 12 miesięcy w roku. Ludzie w tym czasie dzielili się chlebem. Z siana lub słomy pod nakryciami robiono przepowiednie. Każdy losował słomkę, a im ładniejsza i dłuższa była słomka, tym lepszy miał być następny rok. Dawano sobie również drobne podarunki – najczęściej były to orzechy i jabłka, ale także drożdżowe placki, które nazywano „szczodrakami”. Szczodre Gody miały również wymiar upamiętnienia tych, którzy odeszli. W trakcie dni celebracji, na cmentarzach rozpalano ogniska na cześć zmarłych i organizowano uczty na ich cześć. Słowianie kładli również na stołach dodatkowy talerz, który miał czekać na ducha kogoś z rodziny. Palenie ognisk w trakcie świętowania miało również wymiar magiczny. Słowianie chcieli w ten sposób pomóc bogowi słońca Dadźbogowi w zwycięstwie z mrokiem. Co ciekawe, Słowianie również mieli swoją „choinkę”, w domach stawiano diduchy czyli skoszone jako pierwsze podczas żniw snopki pszenicy i owsa lub niemłóconego żyta albo jemiołę, które miały symbolizować życie. Wszystkie te święta były ściśle powiązane z przesileniem zimowym, ze zwycięstwem światła nad ciemnością.

Nasze tegoroczne Święta w zasadzie nie odbiegały już od normy. Potraw udało się 😉 przygotować mniej, a jednak jakoś za dużo 😉 Co prawda nie w komplecie przez Covid w rodzinie, ale spotkaliśmy się z rodziną Męża w Wigilię i z rodziną mojej Chrzestnej w drugi dzień. W związku z tym, że śnieg spadł u nas 20 grudnia i dopadał w noc przed Wigilią, Święta były białe tak jak na tą szerokość geograficzną przystało. A podobno ostatni raz białe Święta w całej Polsce były 11 lat temu.

Create your website with WordPress.com
Rozpocznij