Wędrówka

Tak jak zapowiedziałam we wpisie przed wyjazdem: gapiłam się na dziury w niebie i widok przede mną i nie było mi na to szkoda czasu. A widok, szczególnie popołudniami, był taki,

miejscówka odwiedzana od 10 lat, a nadal po wędrówce z przyjemnością siada się na ławeczce, z kubkiem kawy i po prostu patrzy przed siebie. Zdjęć w tym roku zrobiłam mało więc filmik będzie ubogi. Uwaga skupiała się głównie na widoku niż jego uchwyceniu, z drugiej strony by uchwycić przestrzeń, która przy dobrej pogodzie „otwiera” się w górach to trzeba mieć dobry sprzęt. Najwięcej zdjęć ma Juniorka, dla której to były pierwsze wędrówki w Tatrach, więc należało je uwiecznić. Kupiliśmy jej książeczkę GOT PTTK , w której zapisuje się szlaki i wstawia pamiątkowe pieczątki dostępne w kasach na wejściach do Tatrzańskiego Parku, dla dziecka to zabawa i motywacja. Przewędrowaliśmy w górach 45 km, może mało, ale ja jestem zadowolona i dumna, że Juniorka dawała radę (ma w sumie możliwości, im większe kamienie tym lepiej szło jej się pod górę), doliną poszliśmy tylko raz i to kawałek bo po drodze jednak zmieniliśmy zdanie i skręciliśmy na szklak wiodący w górę. Wysmarowani codziennie solidną dawką kremu do opalania, żeby oprócz zakwasów innych bóli nie było 😉 Na szlaku obowiązkowa czekolada na wzmocnienie (co bardzo przypadło Juniorce do gustu). Wszystko na luzie i we własnym tempie według naszych możliwości. A obiady potem to podwójnie smakowały 😉 mimo, że kuchnia w kościeliskiej karczmie i bez tego pyszna. Pogoda sprzyjała, buty się sprawdzały („podziwiam” sandałowców, którzy ciągle się na szlakach pojawiają), pamiątki te góralskie i mniej góralskie 😉 też przywiezione. Tylko do jazdy polskimi autostradami trzeba mieć duuuuużo cierpliwości 😉 Ale po odcięciu od mediów, wyluzowaniu i skupieniu na tym, co w życiu ważne to i jej nie brakuje 🙂

Create your website with WordPress.com
Rozpocznij