Żółty beret

Victoria_Borodinova/pixabay

„Wszystko płynie, wszystko się zmienia, raz jest spokojnie, raz wcale, ale nigdy tak samo – odparł filozoficznie żółty beret, którego Tata małej Be nie chciał nosić, bo wyglądał w nim… mało przystojnie. … Mama natomiast uważała, że żonaty mężczyzna nie musi być bardzo przystojny i że żółty beret jest tu jak najbardziej na miejscu.” Przeczytałam wczoraj w jednym z rozdziałów „Nowych przygód skarpetek”. I zaraz pomyślałam czy istnieje może korelacja między żółtym męskim beretem, a słowami które przeczytałam wcześniej, a które były kierowane do żeńskiej części odbiorców Radia Tadeusza głoszące, że: trudny małżonek jest darem Bożym i wyróżnieniem, skoro siła wyższa uznała, że tylko ona (ta właśnie wyróżniona żona) da sobie z owym trudnym egzemplarzem radę… Ale szybo tą myśl porzuciłam ponieważ skojarzenie do takiego wyróżnienia powoduje jeżenie się wszystkich włosków na moim ciele, a dzień… dzień był trudny.

Bo żółty beret, który w koszu na brudną bieliznę wdał się w filozoficzną dysputę z zieloną skarpetą miał rację. Wszystko się zmienia, raz jest spokojnie, raz wcale. Rzeczywistość szybko sprowadziła powyjazdowy świat na ziemię. Babcia dostała silnej migreny, a dodatkowo coś jej przeskoczyło w kręgosłupie. Mnie wczoraj do parteru sprowadziły kobiece dolegliwości też w wersji ekstremalnej. Całe szczęście dziś już mamy się lepiej, zgodnie ze słowami beretu – spokojnie też będzie.

Autor: cieniewiatru

córka, żona, matka (to chronologicznie), KOBIETA (to przede wszystkim), nadpobudliwa emocjonalnie introwertyczka (a to na marginesie)

13 myśli na temat “Żółty beret”

  1. A mi na myśl przyszedł żółty szalik, którego bohater filmu, alkoholik (J. Gajos) dostał od mamy (E. Szaflarska). A tak cudnie naznaczoną, wyróżnioną nie chciałabym być.

  2. No, mnie się dostał trudny egzemplarz, ale dałam sobie z nim radę. Ale Boga to bym w to nie mieszała. Ojciec T musi brać dobre prochy, że takie szaleństwa wymyśla. Jak to poczytałam to naprawdę włos się jeży na głowie.

  3. Żółtego beretu bym nie chciała, ale nawet on byłby lepszy niż taki „dar” w postaci małżonka, który nadaje się jedynie, żeby go spuścić z dziesiątego piętro bez spadochronu i parasola …

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s