Żółty beret

Victoria_Borodinova/pixabay

„Wszystko płynie, wszystko się zmienia, raz jest spokojnie, raz wcale, ale nigdy tak samo – odparł filozoficznie żółty beret, którego Tata małej Be nie chciał nosić, bo wyglądał w nim… mało przystojnie. … Mama natomiast uważała, że żonaty mężczyzna nie musi być bardzo przystojny i że żółty beret jest tu jak najbardziej na miejscu.” Przeczytałam wczoraj w jednym z rozdziałów „Nowych przygód skarpetek”. I zaraz pomyślałam czy istnieje może korelacja między żółtym męskim beretem, a słowami które przeczytałam wcześniej, a które były kierowane do żeńskiej części odbiorców Radia Tadeusza głoszące, że: trudny małżonek jest darem Bożym i wyróżnieniem, skoro siła wyższa uznała, że tylko ona (ta właśnie wyróżniona żona) da sobie z owym trudnym egzemplarzem radę… Ale szybo tą myśl porzuciłam ponieważ skojarzenie do takiego wyróżnienia powoduje jeżenie się wszystkich włosków na moim ciele, a dzień… dzień był trudny.

Bo żółty beret, który w koszu na brudną bieliznę wdał się w filozoficzną dysputę z zieloną skarpetą miał rację. Wszystko się zmienia, raz jest spokojnie, raz wcale. Rzeczywistość szybko sprowadziła powyjazdowy świat na ziemię. Babcia dostała silnej migreny, a dodatkowo coś jej przeskoczyło w kręgosłupie. Mnie wczoraj do parteru sprowadziły kobiece dolegliwości też w wersji ekstremalnej. Całe szczęście dziś już mamy się lepiej, zgodnie ze słowami beretu – spokojnie też będzie.

Create your website with WordPress.com
Rozpocznij