Niekoniecznie lubię poniedziałki

Poniedziałek nigdy nie był moim ulubionym dniem tygodnia. W pandemii to się tylko pogłębiło ponieważ poniedziałkowa niewiadoma jest jeszcze większa. Nie trudno zgadnąć, że i dziś nie spieszyłam się do wstania z łóżka. No ale jak trzeba to trzeba. Idąc do łazienki nie włączam światła po drodze, niech inni jeszcze pośpią, skoro mogą. W łazience jednak spotkała mnie niespodzianka… światła nie było. Sprawdzam w innych pomieszczeniach – nie ma. Prądu brak i to chyba w całej wsi. Gdy nie ma prądu to są problemy z ogrzewaniem więc poranne ablucje poszły szybciej niż zwykle. Pudło z kolorowymi rajstopami wyniesione pod okno w sypialni by znaleźć te właściwe. Czarna sukienka zdejmowana z wieszaka po omacku. Rzęsy też jakoś wytuszowane. Nie wiem jak długo trwa awaria więc mam tylko nadzieję, że filtracji w akwarium nie trafi szlag.

Patrząc jednak z drugiej strony to dzień jest ładny: mały mrozik, przewaga słońca, na polnych połaciach śnieg wciąż biały i skrzący się w promieniach. Na biurku nowy, pięknie czerwony i z większą pojemnością termokubek z kawą (od powrotu w maju do stacjonarnej pracy nie parzę kawy ani herbaty na miejscu). W pracy też względny spokój. To może jednak ten poniedziałek nie będzie taki zły.

Autor: cieniewiatru

córka, żona, matka (to chronologicznie), KOBIETA (to przede wszystkim), nadpobudliwa emocjonalnie introwertyczka (a to na marginesie)

15 myśli na temat “Niekoniecznie lubię poniedziałki”

  1. A mnie tam one nie przeszkadzają. Wręcz przeciwnie, czasem weekendy bywają intensywniejsze. Choć wiadomo, że do pracy w poniedziałek nigdy się wstawać nie chciało.. Oby ten prąd Wam szybko wrócił, bo i rybkom i Wam się raczej przyda:)

  2. Mnie się też w poniedziałki jakoś trudniej wstaje… Ale dzisiejszy rzeczywiście ładny i słoneczny. Choć brak prądu i ciepła by mnie trochę zdenerwował. 😉

    1. po słabym początku, minął bardzo znośnie 😉
      A akwarium raczej dobrze, czas bez prądu był raczej za krótki by zabić dobre bakterie w filtrze i raczej nie grożą nam glony

  3. Nigdy nie lubiłam poniedziałku, nawet teraz muszę sobie uświadamiać w niedzielę, że w poniedziałek nic nie muszę 😉 Najlepszy był piątek po południu z perspektywą wolnego weekendu.
    Prąd – kto nie ma wszystkiego na prąd ten nie wie, jaki jest ważny. U nas wszystko – ogrzewanie, gotowanie, woda… Więc niech będzie. Dobrze, że jego brak specjalnie nie zaszkodził Wam i rybkom 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s