Która ręka?

Mając 6 lat naturalnym dla mnie było trzymanie narzędzi pisarskich w lewej ręce. Miałam wtedy zrobione badania w poradni psychologiczno – pedagogicznej, na podstawie których orzeczono, że proces lateralizacji półkul mózgowych nie jest u mnie jeszcze zakończony w związku z czym można pisanie przestawić na prawą rękę. I faktycznie bez większego problemu wyćwiczyłam pisanie prawą ręką (chociaż przed długi jeszcze czas umiałam obiema). Podobno też twierdzenie, że zawsze jedna półkula jest absolutnie dominująca to mit. W sumie patrząc po sobie nigdy nie potrafiłam jednoznacznie określić, która przeważa. Ale leworęczność gdzieś tam w podświadomości jednak została. A uświadomiłam to sobie wczoraj. Dwa tygodnie temu skaleczyłam sobie palec wskazujący prawej ręki. Plaster przez 24h, ale używając głównie lewej ręki radziłam sobie świetnie. Wczoraj drasnęłam w zgięciu środkowy palec lewej ręki. Też na kilka godzin założyłam plaster. Ale jeszcze przed spaniem go zdjęłam, ponieważ z wyłączeniem lewej dłoni byłam bardzo niezdarna 😉 W obecnych czasach pewnie nawet nie próbowano by zmieniać sposobu mojego pisania, przecież nawet nożyczki dla leworęcznych teraz są w sprzedaży. Bez względu jednak na możliwości manualne dłoni główne zadania na weekend zostały wykonane 🙂