Psi smuteczek

U suni to nie nowotwór, ale dobrze też nie jest. Weterynarz we wtorek założył szwy tymczasowo ratujące sytuację. Codziennie aplikujemy zastrzyki. Szwy jednak średnio się spisują bo codziennie wypadające tkanki trzeba odprowadzać do wewnątrz. Co budzi niepokój bo jak szwy nie spełnią swojej roli to konieczna będzie natychmiastowa operacja, która w tej fazie cyklu u suki jest obarczona bardzo dużym ryzykiem wykrwawienia i nasz wet nawet się teraz tego nie podejmie, trzeba by szukać gdzie indziej. Jak szwy wytrzymają to operacja i tak będzie konieczna, ale za 3 miesiące można ją przeprowadzić dużo bezpieczniej bo ryzyko krwotoku zmaleje. No ale musimy te 3 miesiące przetrwać…

A pies, no cóż, owładnięty feromonami żyje tylko miłością i jak już bywało wcześniej przestał jeść. Tylko pilnuje swojej pani, piszczy i obmyśla sposób jak się do niej przedostać, co jest absolutnie zabronione.