Na skraju

Chciałabym w końcu napisać coś ot tak, jak kiedyś, trochę o niczym, a przede wszystkim pozytywniej. Ale to znowu nie dziś. Sytuacja w pracy wygląda coraz gorzej. Ze względu na zdalne liczba pracowników mocno ograniczona. Tymczasem kolejne panie od klas młodszych zaczynają chorować. Mnie jutro przyjdzie iść na zajęcia w grupie Juniorki (w czwartek i piątek najprawdopodobniej też). Na co Juniorka się buntuje, upierając się, że nie chce jutro iść do szkoły. I może bym ją nawet zostawiła w domu gdyby tylko miała z kim zostać. Może to jednak był błąd by chodziła do szkoły, w której pracuję? Moja Mama nadal nie funkcjonuje normalnie. W pracy jak zabraknie jeszcze jednej osoby to chyba sam Dyro będzie musiał wyjść zza biurka bo świetlica i ja nie ogarniemy więcej. A jutro jeszcze będziemy próbowali się wcisnąć na wizytę do polecanej dentystki bo mleczaki dalej nie myślą o wypadnięciu. Oby do końca tygodnia…