Ciągnę dalej

Mamę dopadła migrena z tych cięższych więc nie ma poprawy. Leży bo inaczej zawroty i ból głowy, mdłości, światłowstręt nie dają funkcjonować. Zrobiłam jej rano śniadanie i musiała zostać sama w domu. Mężu ma zasiewy. Ja do pracy. Mamy wakacje (które tak nam wszyscy wyrzekają) więc nie przysługuje nam już żaden urlop zwykły ani na żądanie. Przez 10 miesięcy mamy tylko nadzieję, że nie wydarzy się nic, przez co potrzebny by nam był dodatkowy dzień wolny. Czuję się niespokojna i ten niepokój będę odczuwać do 15 bo tak mniej więcej wrócę do domu. Oby jutro już było lepiej. W związku z tym, że jednej koleżanki nie ma to ja częściowo zostałam przesunięta do innych działań. Nie skarżę się tu na formę pracy, tylko mimo wszystko czuję pewną obawę przy długim kontakcie z dziećmi. Nie ukrywajmy, że w pracy z młodszymi to zachowanie dystansu pozostaje tylko procedurą z dokumentacji. A ja nie mogę przynieść do domu niczego co by mogło zagrozić mojej Mamie.