Mleczaki

Jedna wizyta u stomatologa za Juniorką. Poza rosnącymi dwiema jedynkami i nadal nieruszającymi się mleczakami to ząbki zdrowe i jak to określiła lekarka, zadbane. Jednak podejście Pani Doktor, mimo że stomatologa dziecięcego średnio mi się podobało. Po pierwsze Juniorka musiała zostać sama w poczekalni w nieznanym sobie miejscu ponieważ najpierw chciano porozmawiać ze mną. I tak w zasadzie to nie mogę zrozumieć po co ta rozmowa na osobności skoro nie było w niej nic, czego nie mogło by usłyszeć dziecko, rozmowa głównie dotyczyła dbania o higienę jamy ustnej. A dziecko tylko bardzo zestresowane weszło w końcu do gabinetu. A tam dwie kosmitki w przydużych fartuchach, maseczkach i czepkach. Nie było też żadnej rozmowy z Juniorką, która mogłaby stres zniwelować. Zęby sprawdzone i polakierowane. Te dwa mleczaki, które nie chcą wypaść do usunięcia na następnej wizycie. Mamy też zrobić (w wyznaczonej innej placówce – takie jakby wzajemne napędzanie sobie klientów…) zdjęcie pantomograficzne. W sumie to też nie bardzo widzę to spokojne stanie itd. w czasie robienia rentgena gdy mnie obok być nie może 😦 Mam też namiary na dwój innych stomatologów dziecięcych, polecanych przez koleżanki i chyba jednak spróbujemy jeszcze z innym bo tutaj Juniorka zdecydowanie nie czuła się pewnie i swobodnie.

Mimo, że usuwanych ząbków dziś nie miała to jednak postanowiliśmy nagrodzić dzielność i pojechaliśmy dokupić rybki. Z Juniorkowej miłości do pand kupiliśmy kiryski panda i ślimaka zebrę więc było całe popołudnie radości z obserwowania nowych mieszkańców.

Autor: cieniewiatru

córka, żona, matka (to chronologicznie), KOBIETA (to przede wszystkim), nadpobudliwa emocjonalnie introwertyczka (a to na marginesie)

16 myśli na temat “Mleczaki”

  1. Bardzo ważne jest podejście lekarza. A u dzieci to jest sprawa kluczowa. My byliśmy na dwóch wizytach u stomatologa jak dotąď. Na szczęście trafiliśmy na fajną, sympatyczną dziewczynę, która rozładowała stres.
    Jak ci nie pasowało to zdecydowanie zmien.

      1. Ja nawet nie chcę myśleć co będzie jak mojemu bedzie trzeba borować albo wyrwać ząb…
        Na szczęście ma zęby po ojcu. Ja miałam i mam bardzo słabe zęby i od małego musiałam chodzić do dentysty.

  2. Dziwne podejście, żeby kazać dziecku czekać na zewnątrz. Przecież to podstawa, żeby właśnie Juniorka poczuła się uspokojona u dentysty. Żeby na przyszłość traumy nie miała. Oby przy tym usuwaniu był przy niej ktoś z większą empatią..

    1. Na tym polu się na naszej przychodni zawiedliśmy. A to była wizyta prywatna i kosztowała 150zł. A stres trzyma dzieciaka do teraz bo zasnąć nie mogła.
      Też mam nadzieję, że u tej polecanej będzie lepiej bo mimo że to mleczaki to jednak usuwanie 2 zębów na raz

      1. Dobrze by było, bo przez takich dentystów bez podejścia mocno się zraziłam na początku szkolnej drogi i płacę za to do dziś. Na szczęście trauma minęła po naszych dawnych dentystach-sadystach, ale dużo czasu upłynęło zanim przestałam się bać. Juniorko bądź dzielna 🙂

  3. Zgodzę się, że trochę dziwne takie rozdzielanie, wydawałoby się, że w dzisiejszych czasach to już każdy dba o komfort pacjenta, a dziecka szczególnie. Potem może zostać niepotrzebny strach przed dentystą. :/
    Ja za dzieciaka pobrania krwi się bałam, szczepionek się bałam, byle ukłucie i robiło mi się słabo, ale mleczaki często usuwałam u dentysty, nawet nie z konieczności, tylko tak jakoś wolałam, poza przypadkami kiedy wyjęłam sobie zęba przez sen albo wpadł do zupy. 😉 I zawsze ze znieczuleniem – raz mnie tylko kobieta oszukała, nie zdążyłam nic powiedzieć, a ona jednego już miała w ręce i zabierała się za kolejnego…

  4. Nachodziłam się ze starszym synem po dentystach… aż w końcu trafił do niebieskookiej pani stomatolog i przepadł w jej oczach…
    Denerwuje mnie „moda” na rozmowy w gabinecie i wkurza mnie robienie zdjęć za każdym razem…
    ja czekam u młodszego na dwie mleczne piątki… ostatnio zajadał się słodkimi rzeczami. Zastanawiałam się dlaczego, bo on słodkiego raczej unika. Okazało się, że jadł cukier, bo od słodyczy podobno wypadają zęby… I kiedy mu tłumaczyłam, że to nie do końca tak-wyjął z buzi zęba…

  5. pamiętam swoją panią ortodontkę, anioł nie kobieta, taka babcia już, ale podejście do dzieci miała idealne, zaciekawiała, robiła z dziecka swojego asystenta, naprawdę super, w ogóle się nie bałam i lubiłam do niej chodzić!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s