Stały element (wy)stroju

Sklep na I jest takim sklepem, z którego zawsze wyjdzie się z dodatkowymi zakupami. I choć jestem tam raz na kilka lat to i mnie ten proceder nie jest obcy. W zeszłym roku nabyłam dodatkową suszarkę zawieszaną na kaloryfer. Przez rok użyta była może kilka razy gdy na głównej suszarce zabrakło miejsca lub gdy coś miało szybciej wyschnąć. Teraz zagościła na stałe na łazienkowym kaloryferze. Znalazła się dla niej funkcja idealna. Suszę na niej maseczki, które zostaną pewnie z nami dłużej niż przypuszczaliśmy więc nie ma co się na nie obrażać. Mężu używa jednorazowych bo tak mu wygodniej. My mamy wielorazowe. Oczywiście zdarzały się takie, które nie spełniały moich oczekiwań. Ale w końcu znalazłam takie, które są z podwójnej warstwy 100% bawełny, dobrze wyprofilowane, estetycznie uszyte, mają drucik, a te dziecięce są szyte w dwóch rozmiarach co dla małej buźki Juniorki jest ważne. Mam różne wzory: jednobarwne, w kwiaty, we wzory geometryczne, do wyboru do koloru. Po prostu maseczki stały się elementem stylizacji.

Autor: cieniewiatru

córka, żona, matka (to chronologicznie), KOBIETA (to przede wszystkim), nadpobudliwa emocjonalnie introwertyczka (a to na marginesie)

22 myśli na temat “Stały element (wy)stroju”

  1. Moje ulubione to takie odstające z przodu. Lubię też taką czarną elastyczną. I jednorazowe – są najwygodniejsze, kiedy trzeba mieć założoną długo i nawet okulary mniej parują. Tylko w wielu musiałam sobie przeszyć gumki, bo mam za dużą głowę i większość maseczek chce mi wyrwać uszy. 😀
    Ale nie ukrywam, że noszenie maseczki na pustej ulicy mnie niezmiennie drażni.

    1. nie sądziłam, że to będzie tak, że każdy jakiegoś swojego ulubionego modelu w końcu będzie szukał… dziwne to czasy i bardzo chcę by już się skończyły choć na razie szans na to nie widać

  2. Ja też wolę jednorazowe, ale Twoja kolekcja imponująca 😉
    A sklep na literę I kocham, kocham, no kocham. Za to szwendanie się po nim i za różne przydasie. Kiedyś też bywałam w nim raz na kilka lat, przy okazji większych zakupów, ale teraz gdy jest stosunkowo blisko mojego miasta bywam częściej po drobiazgi.

    1. do tej pory w pracy też więcej używałam przyłbicy, ale one dużo mniej chronią, a dystans u nas to często tylko na procedurach istnieje bo ciężko nie pomóc dziecku itp… więc częściej chodzę w maseczce

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s