Pierwszy jesienny deszcz

Na komputerze mam ustawione wodne tła pulpitu. Jedno zdjęcie, bardzo je lubię, przedstawia okno w kroplach deszczu, a za szybą wiosennie kwitnące drzewa owocowe i łąkę. I choć za oknem mam trochę podobny widok to gdy wiosną próbowałam zrobić takie własne zdjęcie to jednak nie wyszło.

Dzisiejszy popołudnie już nie przypominało tych poprzednich. Już nie było letnie. Już było jesienne, z niebem całkowicie zasnutym chmurami, z porywami wiatru i deszczem spływającym po szybach, dźwięcznie i miarowo. A ja z książka na kanapie łapałam pierwsze chwile weekendu, chcąc zapomnieć o całym świecie i chociaż na te dwa i pół dnia znów zaszyć się we własnej bańce.