Nowy modus operandi

W 99% przypadków duże zakupy robiliśmy w piątkowe popołudnia. Po całym tygodniu pracy jeszcze wyjazd do sklepu, powrót, rozpakowywanie i chowanie produktów i w zasadzie można już było brać się za przygotowywanie kolacji… W ostatnim czasie te duże zakupy robiliśmy w czwartkowe poranki, z racji powrotu do pracy trzeba było wrócić do popołudnia, ale przy czwartku zostaliśmy. I jest to lepsze rozwiązanie. Wczoraj po pracy poszłam jedynie po pieczywo i już mógł zacząć się weekend, już nie trzeba było myśleć o tym, że jeszcze coś musi być wykonane. Po obiedzie poszłam z Juniorką na dwór, a czas mijał spokojnie. Bez pośpiechu można było zrobić kolacje. Dzięki temu wieczorem napięcie wywoływane przez kilkudniowe skupienie przede wszystkim na obowiązkach na pewno już było mniejsze. Piątkowe popołudnia to ma być prawdziwe wolne 🙂