I to by było na tyle

Wrzesień powitał nas jesiennie. Cztery pochmurne i deszczowe dni przeniosły życie do zupełnie innego wymiaru nie tylko ze względu na powrót do szkoły. Juniorka mimo pozytywnego nastawienia i chęci poznania nowych przyjaciół pierwszymi dniami w zerówce bardzo się stresowała. Wejście w nową grupę nie jest proste, szczególnie po półrocznej przerwie w chodzeniu do przedszkola. Szła jednak bez słowa i robiła wszystko by przełamać nieśmiałość. I w czwartek i piątek przynosiło to jakieś efekty. Ale w piątek po południu zaczęło lecieć z nosa. Co prawda w przedszkolnych latach Juniorka każdy wrzesień tak zaczynała, ale teraz jakoś to bardziej stresujące. Zamiast weekendowego odpoczynku mieliśmy dobę z 37,8 stopni, cieknący nos i pokasływanie. Dziś już chociaż temperatura bardziej w normie, ale o pójściu do szkoły nie ma mowy. I tu pojawia się dylemat i wyrzut sumienia ponieważ w pracy mam jeszcze za dużo nieogarniętych wątków by starać się o opiekę na chore dziecko, a 70cio letnią Babcię powinnam bardziej chronić przed wirusami niż zostawiać z chorym dzieciakiem… A dla Juniorki to też będzie problem takie oderwanie od grupy na wczesnym etapie spowoduje, że powrót będzie jak pójście pierwszego dnia do dzieci, które zacieśnią więzi między sobą… Ale wyjścia nie ma, Juniorka do szkoły pójść tak nie może.

Teraz kawa i ciasto z jabłkami by zmotywować niewyspany i zmęczony organizm do wysiłku umysłowego. Jutro deadline na oddawanie planów pracy na ten rok, a najważniejszego punktu nadal nie mam. I maseczki trzeba wyprać, siedząc w swojej bańce dużo mniej ich zużywałam. W powiecie jedna szkoła w systemie zdalnym, dwóch zakażonych nauczycieli spowodowało, że cała reszta jest na kwarantannie.

Na to wszystko złożyło się pojawienie nowych domowników. Akwarium „dojrzało” i można było je zarybić. Juniorka szczęśliwa. A i ja zawsze lubiłam patrzeć na akwariowe życie.

Autor: cieniewiatru

córka, żona, matka (to chronologicznie), KOBIETA (to przede wszystkim), nadpobudliwa emocjonalnie introwertyczka (a to na marginesie)

22 myśli na temat “I to by było na tyle”

    1. na wszelki wypadek podziękuję formułą niezapeszającą 😉 „nie dziękuję”, zdrowie teraz na wagę złota to już mało powiedziane w tych czasach
      Mężu będzie musiał się nią więcej przez te dni zająć

  1. Widzę, że i Was dopadło.. U nas lekki katar, ale bez dodatkowych atrakcji i mam nadzieję, że uda się to szybko opanować. Czego i Wam życzę. Zdrówka dla Juniorki..

  2. Ja też przeziębiona, zatoki zaatakowane, mam nadzieję, że obejdzie się bez antybiotyku. :/
    U was to bardzo niefajnie tak na początku roku, pogoda pewnie zrobiła swoje. Niech Juniorka szybko wraca do zdrowia!

  3. Nasi się pochorowali jeszcze zanim się zaczął rok szkolny, także ten… A to dopiero początek… To będzie trudny rok.
    Nasza zerówkowiczka ma grupę tą samą i panią też, a i tak się denerwowała. Że to już zerówka, że zadania się zaczną i nauka czytania, że za rok szkoła. Dzielna jest Juniorka 🙂

  4. Trudne to wszystko, dorośli ledwie ogarniają te stan a co dopiero te małe Istotki , które wchodzą w świat zupełnie im nieznany, groźny, w którym oprócz nowych obowiązków. jest tyle obcości, zakazów, niezrozumienia ….i nawet przytulić się nie można. 😦 Jak to wszystko pojąć swym małym, wrażliwym rozumkiem? Moim zdaniem teraz dodatkowymi zajęciami w każdej szkole powinny być obowiązkowe lekcje z psychologiem. Trzymajcie się Dziewczyny….Zdrowia, wytrwałości i spokoju życzę

      1. Co prawda poinformowałam że może mieć katar alergiczny z uwagi na alergię na roztocza, ale w obecnej chwili to już naprawdę nie wiadomo jak postępować.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s