Klasyka dla dzieci

Rynek wydawniczy dla najmłodszych pełny jest nowości z pięknymi ilustracjami, ale jest też sporo wznowień tych dawnym książek. Kupując często zastanawiamy się co wybrać. Zdarza się, że dorosłym wydaje się (szczególnie w obecnych czasach, aż naszpikowanych obrazem), że najlepszym wyborem będzie ta z rozbudowanymi i kolorowymi ilustracjami. Ale wybór dzieci bywa też inny, ten przepych wcale nie jest im potrzebny. Na początku zaskakiwała mnie Juniorkowa skłonność do książek wydawanych w połowie ubiegłego wieku. Teraz się cieszę, że skupia się przede wszystkim na słuchaniu tekstu, w którym prosty czarno-biały rysunek jest jego uzupełnieniem, a przedstawiony w nich świat znacznie różni się od obecnego.

ksiazkiklasyka

I tak w ostatnim czasie czytamy książki z serii 8+2 Anne-Cath. Vestly, pierwszą część przeczytałyśmy dwukrotnie. Spotkanie z Astrid Lindgren zaczęłyśmy od Dzieci z ulicy Awanturników (i tylko mnie przeszkadzało, że prawie w każdym rozdziale rodzeństwo mowiło o Lottcie: głupia…), po czym poprosiła o zakup książki o tej silnej dziewczynce z kucykami 😉 A obecnie wieczorami czytamy, moje kochane, Muminki.

W te czytelnicze wybory nie ingeruję. Ale pewnym pozostaje jednak fakt, że rodzic wpływ jednak ma 😉 Nie lubię misia o bardzo małym rozumku… i pewnie tą książkę Juniorka pozna dopiero przy czytaniu jej jako szkolną lekturę 😉