Wizyta o świcie

Kury mamy od 5 lat. Hodujemy je tylko po to, żeby mieć zdrowe jajka, więc są u nas do naturalnej śmierci. Teren kurnika i wybiegu jest ogrodzony i jak dotąd bezpieczny. Różne leśne zwierzęta w pobliżu są jednak normą: sarny, zające i lisy. U sąsiadów kury wynoszą od zawsze. Ale do naszych nie udawało im się dostać. Stres obudził mnie dziś o 4 rano. Zupełnie widno już o tej porze. Kury w czasie letnim mają otwarte takie malutkie drzwiczki, przez które mogą swobodnie wychodzić gdy się obudzą. Kilka minut po tej 4 rozległ się dziwny rumor w kurniku. Z okna sypialni widać róg kurzego wybiegu. Niestety w środku był lis, spryciarz znalazł jednak sposób by dostać się przez płoty. Spłoszył go Mężu z psami. Ale lis zdążył zamordować dwie kury. Od dziś kuraki będą mniej szczęśliwe bo będą całkowicie zamykane na noc, bez możliwości wyjścia gdy będą miały ochotę, ale przynajmniej oszczędzą życie.