Poranek kontra reszta świata

Gdy rano otworzyłam drzwi balkonowe zostałam miło przywitana przez nowy dzień. Deszcz siąpił równomiernie, ale mimo zachmurzenia powietrze było ciepłe, na zewnątrz było całkowicie cicho i tylko ptaki dawały koncerty. Aż chciało się wyjść na taras z filiżanką kawy i delektować chwilą, która niestety zazwyczaj ginie w codzienności. Tak to prawda, że tutaj potrafi być jak na wakacjach.

Niestety rozkoszować nie można się do woli. Już o 7:30 dostałam sms od koleżanki z kolejną robotą do wykonania na cito. Dodatkowo pms daje się mocno we znaki, najbardziej domownikom, którzy już rykoszetem dostali. Juniorka z Tatą pojechali rowerami po gałązki w związku z Bożym Ciałem. A ja wyciszam emocje. Przepraszać będzie przecież trzeba. I może na ten wspólny spacer się jeszcze przed obiadem wybrać?

A może wieczór uraczy znowu podobnym do porannego spokojem? Jak ten uchwycony kiedyś przed zachodem słońca..

przedzachodem2