Nie ma to jak wsparcie z „góry”

Niedziela niedzielą, ale i w niedzielę czasami trzeba popracować. Otworzyłam służbową pocztę i kamienie osunęły mi się na głowę. Albo inaczej, Dyrektor pod nogi kłody podłożył. A rozmawiałam z Nim we wtorek. Powiedziałam co robię. Jakie daty wyznaczyłam. A Dyrektor w piśmie do wszystkich wydłużył termin o tydzień! Czyli skrócił mój czas o połowę… bo Jemu się wydaje, a przecież nigdy procesu nie śledził i nie wie jak przebiega i ile czasu wymaga. Już widzę, że z tego powodu większość olała mojego maila i moją prośbę. Potem jeszcze będzie taka część, która sama wydłuży sobie termin, bo przecież oni jeszcze nie wiedzą. Potem podadzą tylko połowę informacji, resztę w porozumieniu z jeszcze innymi będę musiała ustalić sama. I będziemy się tak przerzucać mailami, bo przecież wszystko odbywa się zdalnie, a czas będzie uciekać jak woda przez palce. A gdzie czas na dwa ostatnie etapy? Powinnam się wściekać. I tak poniekąd jest. Z drugiej strony, już nie czuję tej odpowiedzialności za ewentualne fiasko. Będę tylko upierdliwie Szefowi donosić jak mało mam teraz danych i że wszystko na cienkim włosku zawisnąć może.

Autor: cieniewiatru

córka, żona, matka (to chronologicznie), KOBIETA (to przede wszystkim), nadpobudliwa emocjonalnie introwertyczka (a to na marginesie)

11 myśli na temat “Nie ma to jak wsparcie z „góry””

  1. Nie do końca pojęłam zawiłości „procesu”, ale widzę, że kłody pod nogi spore.. Dobrze, że nie dasz sobie wkręcić całej odpowiedzialności za efekt końcowy. Niech inni też się tłumaczą.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s