Jak pachnie świat?

Wczoraj był idealnie czerwcowy dzień. Było ciepło, obłoczki w promieniach słońca z wolna płynęły po błękitnym niebie, wiatr muskał skórę delikatnie (nie próbując urwać głowy jak w poprzednich dniach). Z przyjemnością można było spędzić czas w ogrodzie wygrzewając się

nieb4.06

Dziś według prognoz ma padać. Dobrze, niech pada nawet cały dzień, ale niech pada. A póki co, to jest tylko pochmurno i chłodniej.

Ostatnio moją uwagę zwrócił tekst piosenki Taco Hemingwaya „Deszcz na betonie”

”A jej włosy pachną jak ostatnie dni wakacji
Dziś powietrze pachnie jak ostatnie dni wakacji
Deszcz na betonie, deszcz na betonie
Twoja skóra pachnie jak ostatnie dni wakacji”

I zaczęłam się zastanawiać nad zapachem wiosny i lata. Pór roku, które zapachem powinny wręcz odurzać. Był rzepak, był bez, był zapach kwitnących drzew owocowych. Był już też soczysty zapach świeżo koszonej trawy. Ale nie było jeszcze zapachu deszczu czy burzy, tej świeżości która unosi się wtedy nad napełnioną wilgocią ziemią. Nie było zapachu deszczu na rozgrzanym słońcem betonie, tak on też wtedy pachnie. Mam wrażenie, że te dwa ostatnie zapachy pojawiają się rzadziej, teraz gdy pada to od razu mocno się ochładza i już nie ma „pola”, na którym ten zapach dawniej powstawał. Może węch już mi szwankuje, ale kiedyś te pory roku pachniały intensywniej i w szerszej gamie, bo lato to nie tylko zapach olejku do opalania na skórze. To czekam na aromatyczne upojenie 😉 Może dzisiejsza truskawkowa pełnia księżyca spełni część oczekiwań, skoro już sama jej nazwa pachnie obiecująco 😉

zboze
grasz w zielone?