Z czym Mikołaj da radę?

Moje dzieciństwo przypadło na czas gdy w telewizji nie było reklam. Pierwsze reklamy pojawiły się gdy miałam 11 czy 12 lat. Gdy pojawiły się pierwsze reklamy zabawek byłam jeszcze starsza więc nie byłam już ich targetem. W obecnych czasach najgorszy pod względem ilości reklamowanych zabawek jest czas przedświąteczny, a czas ten producenci i sprzedawcy liczą już od początku listopada. I ciężko się dziwić kilkulatkowi, że pod wpływem pięknie zanimowanych filmików zamawia u Mikołaja te wszystkie cuda. Przecież Mikołaj nie kupuje ich pieniędzmi zarobionymi przez rodziców. Mikołaj ma elfy, które produkują zabawki, więc każdą zabawkę mogą dziecku przygotować i jak tylko dziecko jest grzeczne to swój wymarzony prezent dostanie. A co jak Mikołaj nie przyniesie wymarzonego prezentu… znaczy, że się nie zasłużyło? Dlatego uważam, że reklamowane w telewizji zabawki przynajmniej powinny być ograniczone cenowo. Ludzie, których stać na drogie zabawki bez problemu je wyszukają i sprawią dziecku niespodziankę. Ale dzieci, których rodziców nie stać na zabawki po kilkaset złotych nie powinny oglądać ich reklam po każdej bajce.

cubby
interaktywny miś z reklamy, którego cena znacznie przekracza 400 PLN…

Ja tylko się cieszę, że to nie jest panda bo bym miała ogromny orzech do zgryzienia. Inne misie, nawet te najbardziej interaktywne, Juniorki nie interesują. Ale to tylko przykład, są drogie domki dla lalek, zestawy torów samochodowych, na które najlepiej byłoby zbierać przez kilka miesięcy…

Autor: cieniewiatru

córka, żona, matka (to chronologicznie), KOBIETA (to przede wszystkim), nadpobudliwa emocjonalnie introwertyczka (a to na marginesie)

20 myśli na temat “Z czym Mikołaj da radę?”

  1. A reklamy podsuwają zazwyczaj te najdroższe zabawki.. Pozostaje unikać reklam, a dziecku podsuwać swoje pomysły – póki jeszcze samo nie wie czego chce 😉 Nasz na pytanie, co byś chciał od Mikołaja odpowiada – lizaka, albo – to co mi Mikołaj sam da 🙂

        1. Dzięki 😉 dla Juniorki już wszystko mamy więc cokolwiek się jeszcze pokaże musi zostać przekierowane do Zająca bo list już dawno wysłany więc nie można robić zmian 😉

  2. Ach jak ja lubiłam to mikołajkowo – gwiazdkowe szaleństwo. Lubiłam szukać prezentów, robić je sama:) A potem patrzeć, czy trafiłam w punkt!:)

        1. Ja już czekam aż Mikołaj przyniesie Juniorce grę 😉 bo pewnie będzie przy niej śmiesznie 🙂 no dobra na dinozaura na pilota też czekam bo nigdy nie miałam zabawki na pilota 🤣

  3. Ja widywałam w reklamach zabawki ale nigdy nie chciałam ich mieć 🙂 A moja siostra chciała tylko bejbibrna – w liscie napisała z prośbą o laleczkę, którą może karmić i która siusia xD Mama kupiła jej laleczkę bobasa z waniennką i przyborami do mycia – nie siusiała, nie piła nie jadła ale siostra była przeszczesliwa 😉

        1. No właśnie tak to działa. I z brakiem iluś z nich pogodzi się bez problemu bo chciała pod wpływem chwili, ale zdarzają się takie, które faktycznie stają się wymarzonymi i wtedy lepiej jak mieści się taka zabawka w możliwościach finansowych

  4. jak miałam z 5 lat to widziałam reklamę w kinie laleczki z czekoladowym lodem, co brudził buzię. Jak ja dręczyłam rodziców by powiedzieli Mikołajowi, że chcę tę laleczkę. Dostałam, i byłam w 7 niebie. Faktycznie lód był czekoladowy i wyjątkowo brudził buzię lalki 🙂

  5. Nie pamiętam, jak to było z reklamami, gdy była mała, pamiętam tylko, że zachciewało się rzeczy podpatrzonych u kogoś. Konsolę typu pegasus czy piętrowy garaż z bratem dostaliśmy, za to niespełnione pozostało zdalnie sterowane autko (koniecznie bez kabla!). 😉
    Reklamy kierowane do dzieci w ogóle powinny być ograniczone…

    1. To prawda i nawet myślałam, że tak jest dopóki moje dziecko nie zaczęło mieć ulubionych bajek oglądanych na dziecięcych kanałach. Teraz na kanałach z bajkami lecą reklamy praktycznie tylko i wyłącznie zabawek. A przecież nie będzie się wyłączało telewizora jak pozwoliło się na obejrzenie 2 bajek… reklama dźwignią handlu bo i ja niektóre zabawki kupuję jak i inni rodzice…

  6. Za moich dziecięcych czasów gwiazdkowe prezenty to były pomarańcze, słodycze których było w sklepach na lekarstwo i od czasu do czasu jakaś zabawka. Ja dostałam też książki. Człowiek się cieszył byle czym. Teraz trudno sprostać oczekiwaniom. Trochę mnie to przeraża.

      1. Mnie puki co udaje się ukierunkować marzenia małego człowieka. Zaplanowaliśmy kupno hulajnogi i dziś ko już marzy o nowej hulajnodze od Mikołaja.😆

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s