Trafieni, zatopieni

<p style="text-align: …

Jak do kataru czy czegoś kataropodobnego dołączył kaszel odwiedziliśmy pediatrę. Nic takiego, ani nic nowego nie stwierdził. Zapisał to, co i tak dawałam. Moje pytanie na temat dyskinezy (czytam sobie różne rzeczy na ten temat, ale parę pytań nadal mam) spowodowało zgrzytnięcie w dawno zamkniętych szufladkach wiedzowych lekarza z pierwszej linii frontu diagnozowania zapaleń nosa, gardła i gryp jelitowych… Gdy próbował udowodnić, że rzęski to tylko dolne drogi oddechowe coś nagle zatrzymało się w półsłowie… skupiając się na przewlekłości nieżytu ze strony laryngologicznej i dopisując steryd w sprayu, który to rzekomo pomógł rok temu… I co było robić? Jakoś głupio uświadamiać fachowcowi, że z tego co czytałam to nabłonek urzęsiony wyścieła drogi oddechowe (nos, zatoki, oskrzela, ucho środkowe, trąbka Eustachiusza, gardło, tchawicę itd.), jajowody, rodzajem rzęsek są nawet wici plemników – mało tego, dysfunkcja ruchu rzęsek obecnych w czasie rozwoju zarodkowego odpowiedzialna jest za odwrócenie trzewi u połowy pacjentów z PCD (odwrócone trzewia ma właśnie kuzyn Juniorki). Do lekarza pierwszego kontaktu nawet nie mam specjalnych wyrzutów bo to choroba określana mianem rzadkich. I wcale nie mówie, że Juniorka ma PCD, mnie po prostu nie daje spokoju przewlekłość i lekoodporność wydzieliny w nosie… Poobserwuję ją jeszcze, poczekam na wyniki badań i diagnozę Młodego i wtedy podrożę temat bo to są dysfunkcje genetyczne.

Bal karnawałowy niestety przepadł. Kaszel był zbyt męczący by mogła pójść do przedszkola.

Dobrze, że wzięłam opiekę (choć się wahałam bo wczoraj takiej konieczności nie widziałam) bo moją Mamę wczoraj wieczorem znowu rozłożyła migrena, ta z tych silniejszych i dziś Mama leży.

Wyjazd za 6 dni, boli mnie głowa i chce mi się WYĆ.