Nocna jasność

<p style="text-align: …

Burza przyszła. Nawet trzy, jedna za drugą. Nocne niebo przez kilkadziesiąt dobrych minut pozostawało w ciągłej jasności, przydomowe brzozy robiły niesamowity szelest targane podmuchami wiatru, deszcz lał jak z cebra. Boję się burz więc zesztywniała leżałam na łóżku nie wiedząc gdzie schować głowę. Gdy już świat z oknem się uspokoił zasnęliśmy tak głęboko, że nawet mój Mąż obudził się dopiero o 8:30. W Chorwacji zaliczyliśmy jedną burzę (zdziwieni, że w ogóle tam się zdarzają ;)), cztery stłumione grzmoty, deszczyk lekko popadał i było po wszystkim – nawet można było tego nie zauważyć, nie to co u nas 😉