Opuszczone kąciki ust

<p style="text-align: …

Pojechaliśmy na różaniec. Usiedliśmy z tyłu więc wyszliśmy praktycznie niezauważeni. Z jednej strony nie chciałam spotkać się twarzą w twarz z ciotką, ale z drugiej strony tak nie wypada. Podeszliśmy. Nie mogłam wydusić słowa, łzy mi płynęły więc tylko przytuliłam ciotkę. Powiedziała, że dobrze, że jesteśmy. A potem stało się to czego się obawiałam. To, że jesteśmy z jednego rocznika sprawia, że mój widok potęguje jej stratę. Wywołane bólem i żalem popłynęły słowa: „ona została, a M już nie ma”. Wiem, że te słowa nie były racjonalne, ale mimo wszystko zabolały.

W rozdwojeniu

<p style="text-align: …

Zaduma i smutek mieszają się z życiem codziennym. Świat przecież nie wpada w zadumę i człowiek płynie z nurtem na zmianę ciesząc się i smucąc. Nic jeszcze nie wiadomo o pogrzebie, w tym przypadku musi być zgoda prokuratora na wydanie ciała, a to niestety trwa i jest czasowo nieprzewidywalne. Zboża dojrzewają i jeżeli mamy wyjechać na urlop to powinniśmy to zrobić w ciągu najbliższych trzech dni. I nie wiem co zrobić. Z jednej strony wiem, że powinnam być na pogrzebie. Z drugiej strony jak nie wyjedziemy teraz to już pewnie się nie uda, wegetacja jest trochę opóźniona przez długą zimę i koniec żniw będzie pewnie graniczył z sierpniową radą pedagogiczną. Oby dzisiaj już się coś wyjaśniło w sprawie pogrzebu i oby dokonywanie wyboru nie było konieczne.